Wnętrze z psem: pomysły, które warto przemyśleć dwa razy

Niezależnie od tego czy jesteśmy skrupulatnymi mistrzami, posługującymi się tajemną techniką srebrnej pęsety, wydłubującymi przy jej pomocy najmniejszy włos zza poduszki, czy osiągnęliśmy harmonię i połączenie z futrzanym ekosystemem w naszym domu, mieszkając pod jednym dachem z psem, musimy pogodzić się z tym, że będzie to dla naszego wnętrza pewnym wyzwaniem. Poniżej lista kilku rozwiązań, które mogą to wyzwanie trochę utrudniać.


Słowem wstępu

Nie ma czegoś takiego jak jeden, uniwersalny zbiór zasad, mówiących o tym jak należałoby urządzić mieszkanie, w którym będzie żył pies. To jest sztuka kompromisów, ustalenia priorytetów i własnych preferencji. To co dla jednego będzie kompletnie nieakceptowalne, dla drugiego będzie zaledwie kolejnym włosem w kawie codzienności, a dopóki nie cierpi na tym psi dobrostan, to nic nikomu do tego.

Poza osobistymi preferencjami, albo w zasadzie ponad nimi jest nasz pies. Być może ze względu na jego stan zdrowia, wiek, czy zachowanie będziemy zmuszeni do pewnych konkretnych rozwiązań jak: wysokość łóżka, bramki, psie schodki, rodzaj wykończenia podłogi, czy brak większych przemeblowań przy niewidomym psiaku. To również należy przemyśleć.

Ja sama zupełnie świadomie popełniłam kilka odstępstw od wymienionych poniżej reguł i myślę, że popełnię je w przyszłości, jako, że dla mnie nie są aż tak uciążliwe. Dlatego jeśli któraś z wymienionych tutaj spraw, odbiega od Waszego poglądu to dobrze, w porządku. To normalne.


Lista właściwa – potencjalnie średnie pomysły do zastosowania w domu z psem

  • Drewniana podłoga lakierowana na wysoki połysk

O ile nie postanowicie zabezpieczyć jej specjalnymi lakierami, o odpowiednim stosunku twardości do elastyczności (takimi jak np. na salach gimnastycznych), to wierzcie mi, że będzie się ona rysować od samego patrzenia na nią, a co dopiero od psich stópek.

Jeśli cenicie sobie wykończenia z naturalnych surowców i nie wyobrażacie innej podłogi niż z solidnego drewna, postawcie raczej na oleje, które nie tworzą opcjonalnie rysowalnej powłoki na materiale, a wnikają wewnątrz niego. Oczywiście jeśli pies będzie urządzał dziki bieg, w pełnym pazurzym opancerzeniu, prawdopodobnie i taką podłogę porysuje, będzie ona jednak starzała się szlachetniej, ślady będą mniej widoczne pod światłem. Będą też wyglądały naturalniej, na surowszym w swoim odbiorze olejowanym drewnie.

  • Gładkie, jasne płytki w wysokim połysku, z jasną fugą

Ja wiem, że psie stópki są supersłodkie, ale psie stópki bywają też brudne. Na tego typu płytkach widać wszystko, każdą kropkę i kapkę śliny, a fuga w kilka tygodni zamienia się w smutne pożółkłe wspomnienie o swoich czasach świetności. I ja wiem, że w teorii sprzątamy żeby było czysto, a nie tylko po to by nie było widać brudu, ale bądźmy szczerzy, czy każdy z Was śmiga z mopem codziennie jeśli nie musi? No raczej nie. Chyba, że to ja jestem taką straszną panią domu…

  • Sofy i fotele w jasnych, jednolitych kolorach (dotyczy również dywanów)

Jednolite wzory są niestety mało wyrozumiałe. Każda zagubiona kropla sosu, każdy ślad łapki, a czasem nawet brand new jeasowe spodnie, mogą zostawić na meblu ślad, który będzie patrzył na nas nieubłagalnie i nieznośne rzucał się w oczy znacznie bardziej, niż gdyby mógł zgubić się gdzieś pomiędzy delikatnym choćby wzorem, lub mniej kontrastującym kolorem. Jeśli bardzo zależy nam na jaskrawych, jednolitych meblach, warto pomyśleć o takich tkaninach, które będą w miarę odporne na szorowanie, w miarę łatwe w czyszczeniu, lub będą posiadały możliwość wymiany obicia. Możemy też oczywiście obłożyć wszystko folią i prześcieradłami, ale o ile nie jesteśmy Patrickiem Batemanem z American Psycho, nie wiem czy jest to przyjemna wizja.

  • Dywany typu shaggy

Przerobiłam już w swoim „psim” życiu całkiem pokaźną ilość dywanów. Niektóre miały to szczęście, że los oszczędził im spotkania z psem poniżej wieku opanowanych zwieraczy inne niestety nie. Każdy z nich zaliczył jednak spotkanie z biegunką, czy innym wyrazem niestrawności. Jakimś dziwnym trafem psom wygodniej okazuje się problemy żołądkowe na powierzchniach trudniejszych do sprzątnięcia (tak, wiem, że dywan miękki, nie ślizga się, wiem). Z moich obserwacji wynika, że absolutnie najgorsze są dywany z wysokim, gęstym włosiem – shaggy.

Po pierwsze są magnesem na kłak. Po drugie, kłak ten wchodzi głęboko w dywan i bardzo trudno go z niego odkurzyć, czy wyczesać. Po trzecie, to samo dotyczy wszystkich efektów niestrawności. Jak już raz coś wejdzie – nie wyjdzie. Nawet pralnia chemiczna nie daje sobie rady z niektórymi plamami (been there). Najczęściej takie dywany są też podszyte od spodu w taki sposób, że są po prostu zbyt szczelne. W czeluściach i głębinach ich włosia, zalegają niedociągnięte odkurzaczem ruiny piaskowych miast.

Jaki dywan więc ci się sprawdził pani mądralo?

Miałam już dywany shaggy o różnej gęstości, wysokości i rodzaju splotu włosia. Wszystkie hejtuję, ale jeśli takie właśnie lubicie masochiści moi kochani – droga wolna, love. Miałam dywan dość płaski ze sztucznej tkaniny i to całkiem dobrze się czyściło. Jednakże największym odkryciem i zaskoczeniem jest mój obecny dywan. Tkana na płasko bawełna z wełną, beżowa, tak beżowa. Z ciemnymi wzorami, ale nadal, beżowa…I poza tym, że na razie się czasem ślizga bo nadal go nie podkleiłam – uwielbiam go. Nie ma żadnego podszycia od spodu. Cały piasek i brud przechodzi jak przez sito pod spód. Wystarczy podnieść, odkurzyć pod nim, na nim i nie ma piachu. Futro schodzi aż miło, pierze się łatwo (ręcznie), a na dodatek chodzenie po nim, jakoby naturalnie go wytrzepuje. Co około 2 miesiące przekładam go na drugą stronę, która wygląda jak nowa i tak już będzie zaraz czwarty raz. Mam dwa psy, beżowy dywan i po ośmiu miesiącach używania wygląda najlepiej ze wszystkich moich dywanów.

  • Ciemne meble i ciemne powierzchnie płaskie

Żeby sprawić sobie ciemne meble z dużą powierzchnią ilości płaskich poziomych, trzeba naprawdę taką stylistykę lubić, albo bardzo lubić biegać z miotełką, albo mieć to bardzo w nosie (niezależnie czy mamy psa, czy nie). Na komodach, stolikach i innych podobnych, będzie osadzać się pył i kurz codzienności, do tego pył i kurz, który doczepia się do psiego futra, a na dodatek oczywiście psie futro. Czerń może być piękna, elegancka. W pełni rozumiem, że ktoś wymarzył sobie takie wnętrze i koniec, tak ma być. No to wio, rób sobie czarno, jakbym tak sobie wymarzyła, to też bym tak zrobiła i nikt by mnie nie powstrzymał, ale ostrzegam uczciwie.

  • Wykończenie ścian (szczególnie w newralgicznych miejscach), materiałami, które są trudne w konserwacji, lub wymianie

Newralgicznie miejsca to np. ściana za legowiskiem, okolice psiej miski, czy drzwi wejściowych. Choćbyśmy mieli największego czyścioszka świata w domu, z czasem ściana o którą pies się codziennie ociera plecami, czy zadkiem, albo taka w okolicy której otrzepuje się po wejściu, zacznie okazywać oznaki zmęczenia. Dlatego warto zastosować materiały, które albo łatwo wyremontujemy (np. zwykłym malowaniem ścian), albo łatwo wyczyścimy, albo nie będzie to na nich wyglądało źle np. zaimpregnowane tynki strukturalne, betony, czy cegły. One w miarę wybaczą wizualne lekkie „zakurzenie”. Można też bez większego uszczerbku takie materiały konkretnie wyszorować. Porządne, wodoodporne, tapety też powinny dać radę. Polecam unikać stosowania w całym mieszkaniu średniej jakości tapet, szczególnie takich, dla których jedynym ratunkiem przed zabrudzeniami będzie ich zdarcie, bo próby czyszczenia zakończą się ich zniszczeniem. Nikt chyba nie lubi zdzierać tapet co? Odradzam też najtańsze farby. Lepiej zainwestować w takie, które dadzą radę w kontakcie z wodą, gąbką i lekkim odświeżaniem.

  • Firany i zasłony lejące się po ziemi. Tutaj podziękowania dla tych psich ziomków za pomysł

Ja wiem, że to wygląda pięknie i elegancko, ale raz, że pies może położyć się na nich i w najgorszym przypadku wyrwać z szyn/karnisza, a dwa zbiera to na siebie kłak, który bardzo trudno odkurzyć.

  • Duże, jednolite powierzchnie szklane, dosięgające ziemi i wielkie lustra

Po pierwsze i mniej ważne: psie gile z nosa i wiecznie ubrudzone szyby.

Po drugie: niebezpieczeństwo. Znam przypadki psów, które naprawdę nie rozumiały, że ta wielka szklana tafla jest nieprzepuszczalna i zaliczyły solidne zderzenie ze ścianą. W przypadku szklanych dekoracji/drzwi/barierek/ścianek we wnętrzach warto pomyśleć o czymś z dodatkowymi elementami, choćby drobnymi (kratka, szprosy, cokolwiek), tak by psu łatwiej było ogarnąć się w przestrzeni. Tutaj bardzo istotna jest indywidualna reakcja naszych futer. Są takie, które będą przerażone widokiem z piętra na parter, przez przezroczyste barierki, a są takie, które zrozumieją co jest pięć, w mniej niż sekund pięć. Sprawa indywidualna. Jeśli nie musimy się martwić czymś takim, pozostaje nam do rozważenia kwestia mapy psim nosem mazanej po szybie. Ja je lubię i nie narzekam, ale może to dlatego, że to nie ja u mnie w domu myję okna?

  • Pomieszczenia bez drzwi i otwarte półki – punkt bardzo względny

Mnie samej by to zupełnie nie przeszkadzało, bo mam to szczęście, że psy z półek nie ściągają i nie kradną. Szafami nie są zainteresowane. Maksimum ich destrukcji w tym temacie, to vukowski ogon atakujący swoją radością moje roślinki….

Są jednak takie gagatki, które lubują się w złodziejstwie wszelakim i we wchodzeniu w miejsca wszelakie. Jeśli podejrzewamy, że nasz pies tak właśnie robić będzie, lub jeśli planujemy szczeniaka, warto pomyśleć o tym by rozlokować kosze, koszyczki i pudełeczka raczej wewnątrz mebli, niż na zewnątrz i raczej chować bibeloty niż wystawiać, a drzwi raczej montować, niż nie montować, choćby tymczasowo.

  • Jasne, gładkie pościele i sztuczne materiały

Mając dwa psy, które się ze mną w łóżku wylegują, mam komplety pościeli, które są białe, pudrowo różowe i jednolite. Czy widać na nich psie łapy, jeśli nie zdążę spojrzeć wzrokiem gromowładnym po powrocie z dworu? Tak widać. Czy wiedziałam, że tak będzie? A i owszem. Czy następna pościel też taka będzie? Hell yeah, jestem winna, biorę to na klatę i się nie wstydzę.

Jeśli ktoś jednak ma większą wrażliwość na kropkę z piasku w rogu pościeli, może albo nie wpuszczać psów do łóżka, albo pomyśleć jednak o czymś, na czym mniej będzie widać takie okropności. Polecam też uderzać np. w bawełnę. Lepiej się do czyści z włosów, niż sztuczne tworzywa.


Łyżka cukru

Czyli to, co absolutnie ułatwia utrzymywanie czystości z pieseczkami

  • Miejsce na otrzepanie

Jeśli macie taką możliwość, zaaranżujcie sobie miejsce przeznaczone do „wykruszania się” z brudu. Może to być przedsionek w brudoodpornych materiałach. Może to być miejsce z klatkami kennelowymi, cokolwiek co posłuży do wstępnego prania z najgorszego brudu.

  • Mop parowy

Pieseczki jako istoty, które butów nie noszą, brudzą podłogę dość intensywnie. Nic mnie tak nie zniechęcało do siebie, jak mycie podłogi zwykłym mopem. Wyciskanie go, zbierające się na nim wszystko, potem to wszystko pływające w wodzie, w której go wyciskałam no nie. Naprawdę wyglądałam przy tym jak przerysowane smutne panie z reklam telezakupów Mango w czerni i bieli. Odkąd mam mopa parowego wszystko idzie mi szybciej, sprawniej i przyjemniej. Polecam mocno.

  • Robot sprzątający

Tutaj wiele rzeczy jest dość indywidualnych, zależy od metrażu domu, od rodzaju sprzętu i od naszych oczekiwań. Ja z obecności naszego Symplicjusza jestem zadowolona i naprawdę fajnie zbiera codzienne zabrudzenia. I tak trzeba po nim poprawić co jakiś czas, ale przynajmniej na bieżąco jest tych kłaków trochę mniej. Przy psach koniecznie wybierajcie odkurzacze z gumowymi szczotkami!

  • Lateksowe rękawiczki

i trochę wody, to najlepszy patent na ściągnie włosów z tapicerki.

i oczywiście rolka do odkłaczania ubrań, ale to okrutnie oczywiste.


To jak sobie urządzimy NASZE mieszkanie i to jak będziemy je prowadzić, jest absolutnie naszą sprawa. Ja mam białe ściany, które za rok pomaluję, mam jasne pościele, które często piorę i mam parkiet w połysku, wbrew swojej woli, ale jednak. Mam też dużo psich kłaków dookoła siebie i nie płaczę z tego powodu. Są ludzie, którzy wszystko ułożą w domu pod psy i zupełnie nie będzie dla nich ważne czy widać na szybie psie gluty z nosa czy nie, a są tacy, którzy przez to spać po nocach nie będą mogli i dopóki pies nie cierpi z powodów naszych wyborów, to mieszkajmy jak chcemy. Serio. A jeśli „jesteście tolerancyjni ale…” to korzystajcie z tej listy i dopisujcie własne spostrzeżenia w temacie.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s