Liker Lumi – światłonośny(?)

Wyobraźcie sobie drużynę, która ma w swoim składzie dużego i puchatego psa, uwielbiającego piłki, bardziej niż by wypadało. Małego i dziko – szarpiącego się szczeniaka, który w wodnych pląsach nie ustępuje swojemu starszemu towarzyszowi i człowieka – sowę, uskuteczniającego spacery porą absurdalnie późnią. Macie już ten obraz w głowie? To teraz dopełnijmy go zabawką, która ma potencjał by spełnić zapotrzebowanie całej trójki, czyli świecącym w ciemności Likerem Lumi. Czy mu się udało? Czy rozpromienił mroki nocy i rozstąpił wody jezior? Chodźcie i sprawdźcie.

Kultowa zabawka

Liker Lumi to nic innego jak nowa odsłona kultowej pomarańczowej piłki, prosto od znanej i lubianej stajni Pullera. Stworzona ze specjalnej pianki, która nie kruszy się, nie odrywa, jest nietoksyczna, unosi się na wodzie i nie zatapia w śniegu. Lekka i bardzo dobrze widoczna w terenie. Występuje w trzech rozmiarach:

  • 5
  • 7
  • 9

Określają one w zasadzie średnicę naszej piłki. Łącznie ze świecącą nowością, która zawitała w naszych progach, drużyna Likera wygląda tak:

  • Liker – piłka
  • Liker Line – piłka na taśmie
  • Liker Cord – piłka na czarno – białym sznurku
  • Liker Lumi – piłka na świecącym sznurku

Nasze egzemplarze dotarły ze sklepu Atlantis – Partner Canagan, Puller, który jest oficjalnym dystrybutorem Likera i Pullera w Polsce.

Mały sznurek – wielka różnica, czyli za co Vukowscy kochają zabawki tego typu

Jeśliby zebrać całą psią kapitułę, która miałaby jednoszczeknie wybrać zabawkę perfekcyjną, myślę, że doszłoby do zaciętej walki między starą skarpetą, plastikowym, latającym talerzem, a idealną w swej okrągłej bryle piłką. Ostatnia z wymienionych, bywa obiektem westchnień wielu psów i zwodniczym berłem władzy wielu ludzi. Jednakże ta prosta zabawka używana nierozsądnie, może przysporzyć skomplikowanych problemów. Oddala zwierza od ciała człowieka, utrudnia naukę wielu elementów, jest mało precyzyjna w nagradzaniu, a potraktowana jako łatwe narzędzie do „wybiegania”, prowadzi do niezdrowej fiksacji. Jednak nadal kusi łatwości z jaką można zmotywować zakochanego w niej psa. Czy jest więc sposób, by tę toksyczną miłość przekuć w zdrowy związek z przyszłością?

Tak, jak najbardziej i nie potrzeba do tego terapii małżeńskiej. Wystarczy odrobina pracy, świadomości i sznurek. Prosty sznurek dołączony do piłki, zmienia całą grę.

Piłka na sznurku sprawia, że jesteśmy w stanie się z psem szarpać, dzięki czemu budujemy i wzmacniamy całą masę elementów dotyczących pracy przy ciele. Szlifujemy figury czy komendy, które takiej formy ćwiczeń wymagają. Pokazujemy psu, że nagroda jest przy człowieku. W końcu uspokajamy jego głowę, wprowadzając coś innego niż dzika pogoń w otchłań traw, co jednocześnie jesteśmy w stanie ostatecznie wykonać, by mocno nagrodzić zwierza.

W przypadku takiego psa jak Vuko, który piłki kocha bardziej niż jakiekolwiek ciastki tego świata, dodanie do niej taśmy, sznurka, czy innego elementu szarpiącego, było wybawieniem i ogromnym skokiem we wspólnej nauce. Pozwoliło naprawić kilka moich błędów i płynnie przejść z pracy na piłkę, do pracy na wszystko inne czym można wchodzić w interakcję z człowiekiem, ale w okolicy metra od niego, nie czterdziestu.

Natomiast u Rivera, który jest obiektem testowym, unikania błędów wieku szczenięcego, a balans na różne zabawki jest u niego w miarę równomierny, Liker Lumi, to kolejna super rzecz, którą można się szarpać, można nosić, gonić oraz odpowiednio pracować.

Liker Lumi jako pracownik miesiąca firmy: „Piłka na sznurku”

Liker Lumi jest bardzo, bardzo dobrym przedstawicielem zabawek tego typu. Ma gruby sznurek, z tworzywa, które nie ślizga się i nie parzy psiego pyska, dzięki czemu zwierz może chwycić go mocno i pewnie. Piłka dobrze trzyma się w zębach i nie wymyka się obśliniona. Jest świetnie widoczna w trawie, w wodzie i w krzakach. Zabawka jest też bardzo lekka, co sprawia, że po pierwsze w całym majdanie noszonych przez nas – psiarzy rzeczy, nie dokłada nam więcej wagi, a po drugie czyni ją to bezpieczniejszą dla naszego psa i łatwiejszą w noszeniu, targaniu, czy okładaniu się nią (jestem pewna, że nie tylko moje psy uskuteczniają dziki, masochistyczny taniec z takimi zabawkami, podczas którego sami się piłką obijają ze wszystkich stron). Lekka, miękka, ale nie zbyt miękka, wygodna, poręczna i widoczna absolutnie wszędzie.

Liker Lumi jako wodny pomocnik

Liker uchodzi już chyba za kultową piłkę do mokrych szaleństw. Gdzie byście nie spytali o wodną zabawkę, ze wszystkich stron posypie się chóralne: „liker, liker, liker! LIKER KOBIETO!”Cóż, nie da się zaprzeczyć, że faktycznie jest to twór, wręcz idealny do tego typu aktywności. Piłka jest bardzo dobrze widoczna na tafli wody, ma świetną wyporność i jak wspominałam wcześniej – jest lekka, co ułatwia jej wyławianie. Niech oceną tego aspektu będzie fakt, że to właśnie przy użyciu Likera, River dokonał swoich pierwszych pływackich podbojów. Sznurek schnie całkiem szybko i nie nasiąka przesadne wodą. Jako zabawka wodna, jest moim zdaniem numerem jeden!

Liker Lumi jako pracownik nocnej zmiany

No dobra, wiemy już, że Liker jest spoko. Wiemy, że jako zabawka na sznurku sprawdza się świetnie, ale, ale…to jest wyjątkowy model, do wyjątkowych zadań, dla nocnych wędrowców takich jak my, bowiem ma on świecący (do 60 minut) w ciemności sznurek. Możecie się domyślić, że na tą możliwość moje sowie oczy oszalały i rozpromieniły się blaskiem tysiąca świec. Gdy tylko zabawka do nas trafiła, dostała szybki przydział do swoich obowiązków i wyruszyła z nami w ciemność nocy. Egzemplarz Vuka, był dzień wcześniej używany podczas zabawy, w związku z czym mocno się ubrudził. Założyłam, że miejsca zapiaszczone mogą nie wykazywać takich właściwości świecących jak należy, dlatego przepłukałam sznurek kilkukrotnie, jednak nie sposób było go całkowicie wyczyścić. Tak jak myślałam, riverowy – czysty Liker faktycznie świecił dość intensywnie, co pomagało go zlokalizować i budziło szeroki uśmiech na mojej sowiej twarzy, natomiast ten należący do Vuka, wykazywał swoje właściwości tylko w miejscach, w których był całkowicie czysty. Jest to zabawka, którą pies się szarpie, łapie z ziemi i gryzie, oczywiste więc, że będzie się brudzić. Liker Lumi niestety łapie zanieczyszczenia dość mocno, doczyszczanie go sprawiało mi trudność, a nieczysty po prostu nie świecił. Myślę, że należałoby zastanowić się tutaj nad zastosowaniem na sznurek materiału, który będzie mniej zgarniał brud, bo samo założenie zabawki jest super, ale w praktyce nie do końca się spełnia, zostawiając nas w mroku nocy.

Liker jako tytan pracy

Materiał, z którego wykonania jest likerowa piłka, przypomina ten, który zastosowano w Pullerze, jest jednak mniej podatny na dziurawienie psimi zębami. Owszem zostają na nim drobne ślady, ale po miesiącu używania są ona jak najbardziej akceptowalne i nie wpływają też w żaden sposób na działanie zabawki. Co ciekawe, riverowy egzemplarz, który najczęściej chwytany był właśnie za piłkę, jest zupełnie nienaruszony. Tym, na którym widać jakiekolwiek ślady użytkowania jest liker vukowskiego, który najczęściej trzymany był za sznurek, a jak już przy tym jesteśmy. To chyba właśnie linka ucierpiała w zabawce najbardziej, co możecie zobaczyć na zdjęciu.

Jeśli chodzi o brudo – wytrzymałość to serce mam rozdarte, w skrócie klaruje się to tak:

  • Wytrzymałość i brudoodporność piłki – mistrzostwo, sztos i fanfary
  • Wytrzymałość sznurka – całkiem dobry kompromis między linką, która daje sobie radę, mimo pewnych zadrapań, a czymś co jest przyjemne dla psiego pyszczka
  • Brudoodproność sznurka – nie czyści się go łatwo i nie wiem, czy to ja jestem kiepską panią domu i nieznane mi tajniki środków piorących, czy faktycznie sznurek ma tendencje brudzące. Gdyby nie zależały od tego jego właściwości świecące, raczej by mi to nie przeszkadzało. To jest zabawka – narzędzie ma działać (co czyni bardzo zacnie), a nie wyglądać jak świeżo wyjęte z pudełka. Niestety wpływa to na nocne użytkowanie dlatego trochę mnie kłuje.
Dobieramy rozmiar

To wbrew pozorom nie jest takie proste. Zależy od preferencji psa i od tego czego oczekujemy my sami. Można powiedzieć, że rozmiar riverowy czyli 5, jest jak najbardziej odpowiedni dla większości psów, spokojnie do 20 – 25kg. Ze względu na obecność sznurka nie musimy się martwiczadławieniem, dlatego mniejsza piłka będzie odpowiednia nawet dla zwierząt, których pozornie byśmy o to nie posądzili (np. taki Vuko), a przynajmniej łatwiej będzie im trzymać zabawkę w pysku. Vukowski egzemplarz w rozmiarze 7, to już raczej impreza dla psów, które albo lubią większe piłki, albo są reprezentantami rozmiarów naszego drużynowego byka. W innym przypadku, będzie to dla nich po prostu za duże i niewygodne.

Podsumowujemy niewątpliwe zalety:
  • Wytrzymała, jednocześnie dość miękka piłka
  • Bardzo łatwa w czyszczeniu piłka
  • Wygodny dla psiego pyszczka i ludzkich rąk sznurek
  • Lekki
  • Poręczny
  • Bezpieczny
  • Widoczny w każdych warunkach
  • Mimo małej wagi, dzięki sznurkowi jesteśmy go w stanie rzucić całkiem daleko
  • Pływa i to niczym Michael Phelps
  • Mnogość rozmiarów i wariantów do wyboru
I w końcu ta jedna – jedyna wada
  • Sznurek trudno się czyści, a brudny traci właściwości świecące
Podsumowujące zebranie zarządu

Czego by tu nie mówić, Liker Lumi jest rzeczą, którą oba moje psy uwielbiają. Bardzo wielofunkcyjny, a jako zabawka wodna zajmuje w tej chwili pierwsze miejsce wszelkich naszych rankingów. Wygodny, poręczny i doskonale spełniający swoje podstawowe funkcje. Temat nocnego świecenia jest moim zdaniem czymś co trzeba dopracować, by faktycznie działało jak należy. Zabawkę mogę jednak nadal polecić jako genialnego reprezentanta piłek na sznurku i z pewnością będzie nam dalej towarzyszyć dobre miesiące.

Recenzja powstała przy współpracy z Top for Dog i Atlantis – Canagan.shop

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s