Kiełkowanie w roku 2018

2Przyszedł czas na podsumowanie roku. Nie będzie tu moich „ludzkich” myśli na ten temat, bo prawdopodobnie pobiłabym rekordy, użytych w jednym wpisie słów. Po przekroczeniu magicznej granicy ćwierćwiecza, wielkie rozliczenia sama ze sobą, to ja robię przynajmniej kilka razy w miesiącu i sama już tym jestem zmęczona. Mam nadzieję, że w roku 2019, zabiorę się za pewne sprawy jak należy i pogodzę się z pierwszymi zmarszczkami na czole, bo inaczej nie widzę siebie kończącą trzecią dekadę życia, zdrową na umyśle. Ten wpis będzie więc dotyczył psa, bloga i wszystkiego wokół.

•••

Wczoraj 

To był rok kwitnących kwiatów. Wszystko czego dotychczas doświadczaliśmy, zakopane gdzieś na grządce z tylu głowy, podlewane, pielęgnowane, chuchane i dmuchane, wykiełkowało. Bliźniacze wydarzenia z roku poprzedniego, przeżyliśmy w nieprawdopodobnie pięknie, odmienny sposób. W czerwcu 2017 roku, rozkładałam bezradnie ręce, gdy zwierz mój, zainteresowany płcią piękną i najmniejszym źdźbłem trawy, przez te anielskie istoty dotkniętym, nie potrafił skupić się na dłużej. Niemalże dokładnie rok później, ten sam zwierz, bez cienia rozproszenia, ćwiczył całe sekwencje, w towarzystwie damy, w okresie wybitnie urokliwym.

Nauczyłam się bawić w taki domek dla lalek, jaki stworzył mój pies i chyba nie jestem już creepem, przyglądającym się z boku, jak Vuko samotnie popija herbatkę z plastikowej filiżanki. Zagubiona w swojej głupocie, wypłakałam się raz, a porządnie w dobre ramię i już więcej łez nie roniłam, chyba, że z radości. Odnalazłam coś, w czym mój pies również się odnajduje, co zaowocowało kolejnymi i kolejnymi zachwytami.

Udało nam się znów poznać mnóstwo niesamowitych osób i kilkukrotnie zobaczyć te już znane, uwielbiane twarze. Zaliczyliśmy starty w zawodach, które zdecydowanie nie poszły po mojej myśli, ale nie ma w tym innej winy, niż mój gigantyczny, stresowy kij w tyłku, który zdaje się wyjęłam w okolicach jesieni i wizyty w Warszawie. Tam, nie było wyniku, ale nie miało to znaczenia. W końcu przeżyłam to wydarzenie, tak jak zawsze chciałam. Myślę, że odrobiłam lekcję i następne występy teamu Vukowskich, będą już bezkijowe. Może z takim wiecie, małym, tycim, z wykałaczką ewentualnie. Zaczęłam też w końcu regularnie ciapać te swoje naleśniory, co by psu ułatwić życie i kurcze tak patrząc na nas z boku, to dumna z nas jestem no.

Gdzie nas wywiało, gdzie nas zawiało w tym roku:

  1. Seminarium z Martą Haręża – co było moim osobistym sukcesem, w myśl planu wybrania się na nauki do kogoś nowego. Było super!
  2. TTS w Annówce na początku roku.
  3. TTS w Annówce na koniec roku – gdzie najzwyczajniej w świecie, spuchłam jak balon i wcale nie z przejedzenia, co u Marty jest wyczynem dość łatwym, a z dumy nad psem moim.
  4. Seminarium z Joanną Korbal w czerwcu – bliźniacze seminarium, radości.
  5. LP w Poznaniu.
  6. DG w Warszawie.
  7. Spontaniczny wyjazd na Mazury, o którym pisałam tutaj.
  8. Próbowałam też swoich sił w dystansach, na treningu rzutowym z Bishi
  9. Tysiąc pinćset wyjazdów nad jeziora wszelakie.
  10. (może nie) Tysiąc pinćset, ale całkiem sporo, treningów agility i indywidualnych zajęć frisbee z Joanną Korbal.
  11. A przede wszystkim, zaczęłam regularnie śmigać na ludzkie zajęcia rzutowe, które ogarnęła nam Dżoana.

Kurcze, fajnie było.

Wy, blog, zdjęcia i cała reszta

To miejsce, zdaje się być „naszym miejscem”, ale bez Was, to byłaby samotna, sucha pustynia. Dziękuję Wam, że jesteście, że czytacie te moje zdania wielokrotnie złożone i, że czasem co niektórzy upomną mnie w tej kwestii o interpunkcję. Musicie mi uwierzyć na słowo, że staram się jak mogę, być coraz bardziej czytelna i, że w tym roku z powodzeniem mogłabym startować, w konkursie na najwierniejszego czytelnika internetowego słownika PWN. Czasem z lepszym, czasem z gorszym efektem, ale staram się.

W tym roku, po raz kolejny, okazało się, że tym co cieszy Was najbardziej, są efekty mojej walki z nićmi, farbami, klejami i nożyczkami, czyli DIY.

Najczęściej czytanym, był wpis o smyczy boho, o ten. Niewątpliwie duża zasługa tu Gosi z My Heart Chakra, która rzuciła go dalej w świat, za co bardzo dziękuję.

Smyczy po piętach dreptało drugie DIY, czyli szarpak z futrem i amortyzatorem.

Na końcu podium, wylądował wpis o naszych błędach wieku szczenięcego, co bardzo mnie cieszy. Wszak po to się dzielę swoimi głupotami, żeby inni ich unikali.

Rozpoczęłam też nową serię: „krótka historia”, która ku mojemu zdziwieniu, jest nawet, nawet poczytna. Do podium jej daleko, ale nie chlipie na szarym końcu statystyk, a to już sukces, biorąc pod uwagę, że jest to seria, w której pozwalam sobie totalnie na wszystko. Milion zdań wielokrotnie złożonych? Jest. Milion dziwnych pokrętnych dygresji? Jest. Milion żenujących żartów prowadzącego? Jest. Borze szumiący i ta część z Was, która to czyta, twierdzi, że nawet się przy tym uśmiechnie, od czasu do czasu. Doceniam szczerze.

W tym roku, znów z zacietrzewieniem rozpracowywałam tajniki fotograficzne. Nadal całe mnóstwo rzeczy pozostało do nauczenia, ale już teraz, spełniło się kilka drobnych celów. Poznałam jeszcze więcej kreatywnych ludzi i hej! Vukowska twarz zdobiła kartki, dołączane do zamówień od Warsaw Dog i baner na targach u Dog Ahead.

Na instagramie, ruszyliśmy z wyzwaniem wyszukiwania magii, w pozornie niemagicznych miejscach i zalaliście nas falą, pięknych zdjęć, pełnych spojrzenia w nieoczywisty sposób.

Jest Was coraz więcej, dzielicie się tutaj, czy w innych naszych sieciowych miejscach, spostrzeżeniami, doświadczeniami i nawet od czasu do czasu, wspomnicie, że w czymś Wam pomogliśmy. Dziękuję.

Jutro

W przyszłym roku, chciałabym koncertowo nie….zepsuć tego co zbudowaliśmy z Vukowskim. Dalej robić swoje, dalej rozwijać się i uczyć. Życie bardzo często, ma dla nas inny plan, niż ten, który my sami sobie wymyśliliśmy. Wielokrotnie oznacza to lawirowanie między kolejami losu i szukanie pokrętnych dróg, do pozornie prostego celu. Czasem się on zmienia, a czasem to my gubimy się po drodze, ale to nie on jest w tym wszystkim istotny, a droga, którą wędrujemy, to ile w nas determinacji i ile szczęścia mamy do kłód rzucanych pod nogi. Można je przeskakiwać, obchodzić dookoła, czy jeśli wystarczy sił, rozłupywać na części. Czasem, pozostaje wybrać inną ścieżkę i to też jest dobre, ale jeszcze częściej, pokonywanie pni, głazów i korzeni dodaje takich skrzydeł i takich mocy, że w życiu byśmy się tego po sobie nie spodziewali. Tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono, a uwierzcie mi, że wielokrotnie stać nas na dużo więcej, niż nam się wydaje.

Mam w tym roku, kilka istotnych marzeń i planów z „ludzkiego” życia. Czas najwyższy się za nie zabrać i z pewnością poświęcę im dużo energii. W psim życiu, chciałabym żeby Vukowskiemu dopisywało zdrowie, bo mając to, wszystko inne będzie dobre. Jeśli żaden boss bossów kłód, nie wpadnie nam pod nogi (tfu tfu), to chciałabym spróbować swoich sił w freestyle i gdy ogarniemy, to co aktualnie leży na naszej drodze agilitowej, wybrać się na zawody treningowe. Poza tym, kolejne seminaria, kolejne zawody bez kijka stresu w zadku. Jeszcze więcej taplania się w jeziorze, wypadów w krzaki i być może trip w jakiś północno – wschodni malowniczy region. Czeka nas też pewien nowy początek, którego jestem bardzo ciekawa.

Razem z Vukowskim życzymy Wam, żeby rok 2019 był dobry. Żebyście zwalczyli wszystkie kłody, które wpadną Wam pod nogi i żeby generalnie było ich jak najmniej. Żeby od wszystkich tych, którym wybitnie nie dopisywało szczęście, wszelkie pechy, przeszkody i okrucieństwa losu się w końcu, mówiąc delikatnie: odwaliły i dały im żyć w spokoju. A wszystkim tym, którzy fruną po tęczy, życzymy żeby trwało to jak najdłużej.

Wszystkiego dobrego ziomki, widzimy się w przyszłym roku.

 

 

 

 

2 uwagi do wpisu “Kiełkowanie w roku 2018

  1. Kuro

    Oby kolejny rok był dla was obfity w sukcesy i aby na blogu pojawiało się tyle samo wartościowych tekstów (a choćby i zwykłych historyjek, bo każda mnie rozwesela). Posty z Vukiem są bardzo motywujące do pracy z moimi paskudami 💪💪! Na nowy rok życzymy jeszcze dużo zdrowia i wytrwłości!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s