Mata węchowa od matywechowe.pl – recenzja

tło13.jpgPsi nos jest niesłychanie fascynującym narządem. Szacuje się, że jest on ponad 10 000 razy czulszy niż nasz. W naturze zmysł węchu to jeden z głównych pomocników przy poszukiwaniu pożywienia. Za jego sprawą psy zdobywają całe mnóstwo informacji o otaczającym je świecie. Nic więc dziwnego, że zabawa, w której można popracować nosem w domowym zaciszu, staje się coraz bardziej popularna. Vukowy nochal prężnie działał przy pomocy maty od matywechowe.pl i o tym jak się sprawdziła dzisiaj. 

•••

Czym jest mata węchowa?

Ten pastelowo – kolorowy cukierek, który widzicie na zdjęciu powyżej, to wbrew pierwszemu wrażeniu nie jest uroczy kocyk, choć w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, by pełnił też taką funkcję.

Jego podstawowym zadaniem jest jednak angażować do pracy psi nochal. Mata węchowa składa się z gumowej podstawy, przez którą przeplecione i związane są materiałowe paski. Obecnie możemy spotkać się również z matami szytymi, takimi jak tutaj, ale do tego jeszcze dojdziemy. Pomiędzy powstałą gęstwinę plecionek, wsypujemy smakołyki czy porcję karmy, a psim zadaniem jest ją wydobyć. Im mniejsze i im głębiej ukryte przekąski tym trudniej. Taka zabawa wymaga od zwierzaka sporej precyzji i skupienia. Pobudza jego naturalne instynkty, jednocześnie go relaksując. Praca nosem bardzo często polecana jest psom nadpobudliwym, rozpraszającym się. Świetnie wpływa na równowagę w psiej głowie i potrafi całkiem porządnie zmęczyć.

Mata jest dobrym rozwiązaniem dla psów, które z jakiś powodów muszą ograniczyć aktywność ruchową. Jest to również fajny sposób na psich niejadków, dla których konieczność zapracowania na swoje jedzenie uatrakcyjnia je. Również żywym odkurzaczom, pochłaniającym swoje porcje w ułamku sekundy, nasza plecionka może się przydać. Uspokoi je i wymusi powolniejsze jedzenie. Właściwie każdy pieseł powinien znaleźć w tej zabawie coś dla siebie.

•••

Jak korzystać z takiej maty? i kilka odpowiedzi na Wasze pytania

Gdy wrzuciłam na fanpejdżu i instagramie zdjęcia maty, dostałam od was kilka powtarzających się  pytań z nią związanych, na które śpieszę odpowiedzieć.

Po pierwsze: jak korzystać?

Matę rozkładamy na płaskiej powierzchni, ukrywamy między kawałkami materiału przysmaki. Możemy je zrolować w paskach polaru, lub schować głęboko w nich. Następnie zachęcamy pieseła by zaczął szukać. Po skończonej zabawie wytrzepujemy ewentualne resztki, które skryły się przed psim nosem i chowamy matę. Tadam 😀 super proste.

Jeśli pies miał wcześniej do czynienia z zabawami węchowymi i ogarnia ich koncepcję, wszystko powinno przebiec łatwo. Vuko zanim trafiła do nas mata wyszukiwał smakołyki w moich starych swetrach, kubkach itd. Cała sprawa jest mu znana i z takim psem nie musimy się dużo zastanawiać nad wprowadzaniem tej aktywności. W innym przypadku, pokazujemy zwierzowi o co chodzi w zabawie. Być może będziemy musieli go naprowadzić, ale z pewnością załapie 🙂

Po drugie: mój pies szarpie wszystko i niszczy, czy mata to przetrwa?

To było coś co martwiło Was najbardziej, a zupełnie niepotrzebnie. Psy łatwiej niż nam się wydaje, potrafią poukładać sobie w głowie co do czego służy. Przy odpowiednim wprowadzeniu, nawet niszczyciele zrozumieją, że w tym magicznym kocyku są ukryte skarby i warto popracować, zamiast dezintegrować 😉 Oczywiście znajdą się takie gagatki, które będą mało delikatne, ale raczej nie powinny uznać maty za kolejny szarpak 😉 Warto dobrze pokazać psu nową formę zabawy i obserwować go.

Po trzecie: co to za materiał i czy fajne to to?

Nasza wersja maty wykonana jest z pianki poliestrowej i sprawdza się świetnie. Znacznie mniej zbiera kłak, bardzo łatwo się czyści, w sumie nie bardzo chce się pobrudzić i jest mega przyjemna w dotyku.

11a.jpg

W czym wybierać możemy

Dobra, wiemy już czym są te kolorowe „kocyki”, czas więc na przybliżenie maty, która trafiła pod nasz dach. Nasze węchowe przygody odbywały się przy użyciu maty od matywechowe.pl i już śpieszę z relacją.

Obecnie w ich  ofercie znajdziemy całe mnóstwo przeróżnych wariantów w dwóch rozmiarach 30x40cm i 60x40cm:

-maty z materiału polarowego o gramaturze 450 g/mb

-maty z grubszego materiału polarowego o gramaturze 640 g/mb

-maty węchowe szyte – gramatura 450 g/mb

-maty z materiału o strukturze poliestrowej pianki

Dlaczego w ogóle wspominam o tej gramaturze? Ponieważ miałam w swoim domu już kilkanaście kocy polarowych z promocji za 15 zł, które skończyły jako zrolowane, skulkowane, dziurawe szmatki i w sumie niczego więcej się po nich nie spodziewałam. Mam również do dzisiaj, przywiezione swego czasu z zagranicy dwa wielkie polarowe, porządne koce, którym nie dolega absolutnie nic. Warto więc zwrócić uwagę na jakość materiału, jeśli chcemy żeby posłużył nam długo w niezmienionym stanie.

Maty występują w przeróżnych kolorach. Do wyboru mamy już gotowe zestawy, ale bez problemu możemy skomponować własny.

Do tego szarpaki polarowe, zestaw do podstaw noseworku oraz akcesoria dla psiarza wszelakie. Ponadto maty węchowe tworzone są przez tych samych super ludzi, którzy odpowiedzialni są za pięknie skórzane akcesoria od Pawesome.  Na bank kojarzycie Leviego i Legion z „Życie z psem”. Tak, to właśnie ci sami super ludkowie i ich psy odpowiadają za naszą piękną matę węchową. Ponadto warto mieć na względzie, że to oni zapoczątkowali boom na niuchanie. To u nich, jako pierwszych w Polsce można było zakupić te polarowe cuda. Dzielnie promowali, uczyli i pokazywali, że warto spróbować takiej zabawy.

Nasza mata i nasze wrażenia 

Gdy odpakowałam zawartość paczki, wydobyłam z siebie westchnienie zachwytu nad tym co zobaczyłam. Mata jest piękna, gęsta, miękka, wykonana z ogromną starannością. Tym co jeszcze bardziej zadowala mój zmysł estetyczny są jej równe brzegi. Wszystko jest na swoim miejscu, dokładne. Oczywiście nie możemy zapomnieć o tym co kupuje moje serce bez reszty, czyli cudowne pastelowe kolory.

Myślę, że zdjęcie spodu mówi samo za siebie:

9.jpg

A tak prezentuje się w całej okazałości:

13b12b3b

Nasz egzemplarz wykonany jest z materiału piankowego i tak jak pisałam wyżej – jest to strzał w dziesiątkę. Nie zbiera kłaka w nadmiernej ilości, raczej się nie brudzi, a do tego bardzo łatwo się taką matę czyści. Kąpiel trwała 10 minut. Namoczenie pod prysznicem, lekkie ręczne przepranie, wypłukanie, wyciśnięcie i do wyschnięcia. Bułcia z masłem.

Mata w podstawie ma grubą porządną gumę, której w żaden sposób nie zaszkodziło zginanie i rolowanie. Jest ona dość spora i na tyle ciężka by nie przesuwała się po podłodze. Wszystko trzymało się fajnie i stabilnie, a pies mógł się skupić na swoim. Natomiast jeśli szukacie czegoś bardziej mobilnego to uderzałabym w maty szyte. Nasza wersja jest trochę mniej poręczna.

Jeśli chodzi o to jak zachował się materiał po praniu i psim używaniu, to nie mam żadnych zastrzeżeń. Nic się nie przemieściło, nie rozwiązało. Paski pozostały w swojej formie. Nie zwinęły się, nie skulkowały, nie rozwarstwiły. Vukowi zdarzyło się czasem podnosić, czy ciągnąć matę, gdy nie mógł dostać się do smakołyku i to również nie zrobiło na niej wrażenia.

Zabawa

Co do samej aktywności to Vukowi zdecydowanie się podobało. Często zjadał z maty jeden z posiłków w ciągu dnia i jadł go dużo chętniej i z większym zaangażowaniem niż z michy. Raczej nie męczył się przy tej aktywności. Nie należy do psów, które zużywają przy pracy nosem cały zasób mózgowej energii i idą spać. Natomiast bardzo go to relaksuje. Często ukrywałam mu przysmaki po to, by rozluźnić go po emocjonującym dniu, lub na zasadzie „idź pan, zajmij się sobą”. Przebiera nochalem między materiałem bardzo skrupulatnie, powoli, dokładnie. Gdy go obserwowałam podczas tej czynności, miałam wrażenie jakbym patrzyła na rzemieślnika, który spokojnie dłubie sobie swoje rękodzieło. Pełen relaks. Zresztą przyglądanie się jak pies pracuje i słuchanie jak dzielnie niucha, mnie samą bardzo relaksowało, ale to chyba takie zboczenie 😉

5c6a15b

O a tutaj możecie zobaczyć krótki, nieedytowany film z naszym niuchaniem.

Podsumowanie

Myślę, że mata węchowa to świetna sprawa dla absolutnie każdego psa, w każdym wieku i o zaletach takiej formy aktywności można by pisać dużo i długo. Odnośnie naszej maty, to choć długo bym szukała, to serio nie jestem w stanie znaleźć w niej wady. Jest jedynie mało poręczna na dalekie wycieczki, ale bez problemu można zastąpić ją lżejszą matą szytą. Wygląda bardzo estetycznie i sprawuje się bardzo dzielnie. Vuko aprobuje i bardzo lubi, mi więc nie pozostaje nic innego niż szczerze polecić 🙂

 

 

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Mata węchowa od matywechowe.pl – recenzja

  1. Pingback: HateON #12 - współpraca z firmami i blogerami - Życie z Psem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s