Rozgrzewanie, macanie i rozciąganie

7Ciałka psich sportowców dają z siebie wiele. Naszym obowiązkiem jest odwdzięczyć się im tym samym. Najlepszym co możemy dla nich zrobić to dobrze odżywiać, ćwiczyć rozsądnie i zapobiegać zamiast leczyć. Jednym z prostszych sposobów na zapobieganie jest rozgrzewka, a jak wygląda ona z naszej perspektywy przeczytacie w tym wpisie.

O tym jak ważne w każdej aktywności jest odpowiednie przygotowanie organizmu, słyszymy już od dziecka. Za szkolnych czasów zazwyczaj marudzimy, że zanim dostaniemy w końcu tę upragnioną piłkę, musimy przebiec cztery kółka i pomachać rękoma jak czapla nad sadzawką. A potem jak doroślejemy i zaczynamy być fit świadomie, to po pierwszej próbie sportowych podrygów bez rozgrzewki, leżymy dwa dni z zakwasami i myślimy sobie, że ta wuefistka to taka głupia nie była. Psie ciałka rządzą się podobnymi prawami, a ciałka psich sportowców to już zupełnie. Bez rozgrzewki – ani rusz!

•••

Część wprowadzająca

Zacznijmy od najważniejszej rzeczy, na punkcie której mam wręcz psychopatycznego świra, czyli odpowiedzialność za swoje słowa, z których korzystają inni. W tym wpisie zawarłam spostrzeżenia z własnych doświadczeń, z rozmów czy wykładów z mądrzejszymi ode mnie i z lektur w tym temacie. To nie jest  prawda objawiona i wiedza absolutna o rozgrzewce. Mam nadzieję tym bardziej doświadczonym podrzucić jakiś pomysł, o którym być może zapomnieli, bo jak wiadomo nuda w treningu to zło. Natomiast tych którzy zaczynają, zainspirować do zainteresowania się tematem, zapodać jakiekolwiek podstawy i mocno zachęcić do konsultacji z zoofizjoterapeutą, czy do wybrania się na seminarium poruszające taką tematykę.

Bardzo ważne jest aby dostosować wszystko co tu  przeczytacie do:

-wieku psa

-aktywności psa

-kondycji zdrowotnej psa

-otoczenia

-warunków atmosferycznych

-rodzaju odbywanej aktywności

a najcudowniej byłoby gdybyście powędrowali do eksperta, który Was zmaca i wytłumaczy wszystko na żywo. Anatomia i funkcjonowanie aparatu ruchu w ogóle, to coś mega interesującego i coś co warto pogłębiać również ze względu na własną kondycję i zdrowie 🙂 Zoofizjo zmaca Wam psa, dobrze wymasuje, pokaże jak samemu masować i opowie jak rozgrzewać i „studzić” gagatka. Polecam mocno taką wizytę.

•••

Część właściwa

Po co w ogóle ta rozgrzewka i inne wynalazki 

Rozgrzewka ma służyć przygotowywaniu ciała do wysiłku fizycznego. Ma wprowadzić mięśnie, stawy, ścięgna  i cały układ wydolnościowo – oddechowy do pracy. Wyobraźmy sobie, że mięśnie są jak modelina – powiedzmy. Po wyciągnięciu z pudełka będzie sztywna, twarda, zimna i trudno będzie z nią pracować. Będziemy w stanie z łatwością ją przełamać. Jednak po chwili macania i ugniatania stanie się plastyczna, ciepła i elastyczna. Działające na nią siły, prędzej będą ją rozciągać i wyginać niż zrywać. W absurdalnym oczywiście uproszczeniu, to samo dzieje się z mięśniami. Rozgrzany mięsień, nie jest taki tylko z nazwy. Podnosi swoją temperaturę o stopień, dwa. Jest znacznie bardziej elastyczny, zwiększona jest siła skurczu. Poprzez rozgrzewkę podnosi się ciśnienie, rozszerzają się naczynia krwionośne, przez które wędrują substancje odżywcze, ułatwiona jest wymiana tlenowa wpływająca na wydolność tegoż mięśnia, jak również zmniejsza się ilość wydalanych mleczanów, czyli tego co min. powoduje znane nam wszystkim zakwasy. Mięśnie wolniej się męczą, szybciej dochodzą do siebie i są mniej narażone na urazy.

Mięśnie to nie tylko siłka, masa, rzeźba, klata i moc. Mięśnie to stabilizatory. One podtrzymują nasze stawy, kręgosłup. Układ kostny bez mięśni posypałby się w drobny mak. Tak zresztą działa rehabilitacja w dużej mierze. Odpowiednimi ćwiczeniami, dostosowanymi do kondycji organizmu, wzmacniamy te partie mięśni, które pomogą uporać się problemami w innych układach ruchu i odciążą je. Sprawne, silne mięśnie to dobre ziomki stawów. 

Rozgrzewka i stygnięcie rozebrane na części pierwsze

1. Rozgrzewka ogólnościowo-wydolnościowa, w której zaczynamy od lekkiego marszu i przechodzimy w kilka minut kłusu. Świetną sytuacją jest konieczność dojścia na miejsce treningu i możliwość swobodnego, niewymuszonego ruchu u psa w tym czasie. Jeśli nie mamy takiej możliwości, to biegamy razem z naszym psem na smyczy. Jest to odpowiednik dokładnie tego co każdy z nas robił na wuefie. Chyba wszyscy zaczynaliśmy truchtając dookoła boiska. Swobodny ruch, powoli wprowadzający do wysiłku, podnoszący ciśnienie krwi. Czas trwania oczywiście dopasowujemy do temperatury na dworze, przyszłej aktywności, kondycji psa itd. itp.

2. Później przechodzimy do ćwiczeń właściwych, które wszyscy nazywamy szumnie ćwiczeniami na rozgrzewkę. Warto skupić się tu na tych partiach mięśni, które będą używane najintensywniej i przede wszystkim zacząć od tych dotyczących największych partii mięśni i najmniej je obciążających, przechodząc do coraz trudniejszych. Ćwiczenia, które można wykonywać na dwie strony, zawsze wykonujemy na dwie. Jeśli kręcimy w lewo, kręcimy też w prawo. Nie powinny to być ćwiczenia żmudne, czasochłonne i nudne. Raczej coś co pobudzi psa do działania, ale zostawi mu też siły na więcej.

I tu drobna, ale bardzo istotna adnotacja:

Pamiętajmy, że dostosowujemy ćwiczenia do naszego psa i do tego w jakie warunki zostanie wpuszczony. Tu nie ma sztywnych ram. Jeśli na dworze jest 25 stopni, to będziemy biegać krócej niż przy 10 stopniach. Inaczej będziemy rozgrzewać psa zmotywowanego, a inaczej takiego, który po pięciu minutach wprowadzających ćwiczeń odmówi dalszej pracy. Warto mieszać elementy z głową, obserwować naszego podopiecznego i dopasować ramy do psa, nie psa do ram. Najważniejsze to unikać nagłego wprowadzania w maksymalny wysiłek, nagłych zrywów i ćwiczeń wymagających mocnego rozciągnięcia na „zimnych” mięśniach. Jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości czy dane ćwiczenie warto wykonać czy nie, nie wykonujmy go zanim nie skonsultujemy tego z kimś mądrzejszym. 

U nas oczywiście nie jest tak, że przed każdym możliwym rzuceniem piłką, robię pełną rozgrzewkę patrząc na zegarek. Staram się zawsze stosować do pogrubionych wyżej zasad i w miarę elastycznie zabierać się za temat. Zdarza się, że wykonuję te ćwiczenia, w których najbardziej obawiam się o aparat ruchu, gdy pies jest już w pełni rozgrzany przy okazji wykonywania prostszych ćwiczeń, które są jednocześnie elementem rozgrzewki i już trochę treningiem.

Przykładowe elementy rozgrzewki, które stosujemy/które docelowo chciałabym stosować, gdy się już ich nauczymy 😉 

Choć pewne elementy występują stale, to część z nich nie pojawia się zawsze i nie wszystko na raz. Te ćwiczenia fajnie jest wymieniać żeby psa nie znudzić i nie nauczyć schematu.

  1. Wstawanie, warowanie i siadanie
  2. Przeciąganie szarpakiem przód-tył, góra-dół i na boki. Wszystko z wyczuciem, unikając nagłych szarpnięć.
  3. Obroty, koniecznie na prawo i na lewo
  4. Cofanie
  5. Przechodzenie pod nogami
  6. Przechodzenie pod nogami tyłem
  7. Slalom
  8. Slalom tyłem
  9. Marsz bokiem
  10. Suseł

Te ćwiczenia poprawią nam smarowanie w stawach i rozgrzeją mięśnie. Później dokładamy ćwiczenia rozciągające dynamiczne, czyli takie, które wykonujemy z aktywnym udziałem psa, przy wykorzystaniu jego ruchu. Tutaj uelastyczniamy mięśnie i ścięgna, rozciągamy i wydłużamy je. Przykładowe opcje:

  1. Ukłon
  2. Akuku
  3. Targetowanie tył, przód i zachęcenie psa do wyciągnięcia się
  4. Podawanie łapek, piąteczki i wszelkie sztuczki tego typu
  5. Skręcanie głowy do prawego i lewego boku
  6. Podnoszenie i opuszczanie głowy
  7. Wyciąganie psa w pozycji stojącej. Nogi kleją się do podłoża a głowa kieruje do ręki ze smaczkiem
  8. Koci grzbiet
  9. Schowanie głowy między przednimi łapkami

Na koniec warto zostawić sobie ćwiczenia mocno aktywne jak sprint, obieganie z obu stron, wysyłanie do piłki.

3. Po skończonym treningu, warto stosować ćwiczenia rozluźniające i pozwolić psu swobodnie ostygnąć w lekkim ruchu. Dlatego tak zbawienna okazuje się konieczność spaceru z treningu do domu. Do tego rozciąganie bierne, czyli takie podczas którego człowiek naciąga mięśnie psa, bez jego aktywnego udziału. Takich ćwiczeń absolutnie nie wolno wykonywać na „zimnych” mięśniach i absolutnie nie wolno wykonywać ich na siłę wyciągając łapki.

Tego typu ruchy robimy powoli i pulsacyjnie. Delikatnie wyciągając i przyciagając kończynę. Wyobraźmy sobie klasyczne ćwiczenie gimnastyczne wszystkich przedszkolaków, czyli schylenie się i próba dotknięcia rękoma podłogi. Zawsze, ale to zawsze każdy wuefista świata (chyba, że jest z nim coś mocno nie tak) prosi aby wykonać to zadanie powoli. Po chwili zwiększyć zakres ruchu swoich mięśni i ścięgien. Jeśli jednak ktoś spróbował przy pierwszej próbie zgiąć nas w pól, to chyba jesteśmy w stanie wyobrazić sobie ten w najmniejszym przypadku ból, w najgorszym przypadku uraz.

4. Na koniec masaż. Po treningu, lub dla zwykłego relaksu. Powiem Wam, że z początku Vuko nie był największym fanem leżenia nieruchomo i ugniatania, ale dość szybko zajarzył, że to jest całkiem miłe. Aktualnie biorę gagatka co jakiś czas, masuję na tyle ile umiem, a on zasypia i zupełnie mi odpływa i flaczeje. Bardzo polecam takie zabiegi, bo fajnie wpływają na relację człowiek – pies i przynoszą ulgę napiętym mięśniom. Ponadto rozgrzewają je, przez co zwiększają przepływ krwi i dostarczanie zbawiennych składników odżywczych.

Rozciągania biernego i masażu niestety nie poruszę dokładniej ponieważ mimo, że sama wykonuję to na swoim psie, absolutnie nie posiadam takiej wiedzy aby przekazać to w odpowiedni sposób. Takie ćwiczenia powinno się zobaczyć na żywo, zaprezentowane przez kogoś kto pokaże gdzie i jak chwycić, co robić żeby nie zrobić krzywdy, a i tak najlepiej co jakiś czas wybrać się na taką godzinę relaksu do specjalisty, co ja musiałabym w sumie zrobić w najbliższym czasie. Tutaj macie mniej więcej pokazane o co chodzi w tym temacie, ale serio plis skonsultujcie to na żywo.

•••

Mam nadzieję, że Ci, którzy zaczynają przygodę ze sportem choć trochę zainspirują się do poszerzania wiedzy, natomiast psi wyjadacze coś dla siebie wyciągną. Jeśli gdzieś macie inne zdanie, to koniecznie poprawcie mnie w komentarzu. A może macie jeszcze jakieś ciekawe ćwiczenia rozgrzewkowe?

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Rozgrzewanie, macanie i rozciąganie

  1. Przydatny wpis, niechaj idzie w świat!
    Zawsze Bet ma truchtanie czy obrócili przed treningiem, ale muszę zacząć go masować i lepiej rozciągać na sam koniec 🙂
    No i ta kita Vukełka ❤️
    Pozdrowionka!

    Polubienie

    1. Przeszłabym się do kogoś kto prowadzi zajęcia dla psów, mającego wiedzę fizjoterapeutyczną już przy początkach podstaw sportowych i takiego mądrego bym się trzymała 🙂 np. Paula Gumińska 🙂 Do tego seminarium jako obserwator w dowolnym papiko-wieku 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s