Piłka w dłoni królem Cię nie czyni

10Och najcudowniejsza ze wszechrzeczy. Tyś okrągła, tyś tocząca, tyś najwspanialsza, w deszczu lśniąca. Piłka piękna – władzy berło. Czy to w porządku jest na pewno? 

Szalone, dzikie spojrzenie i błysk w oku. Oto z kieszeni wyciągamy TO – berło władzy pod postacią piłki. Pies zamienia się w maszynę. Nie istnieje nic poza okrągłym toczącym i ręką je rzucającą. No pięknie to wygląda prawda? Takie skupienie, taka praca. Nie ma absolutnie żadnych problemów, z którymi borykają się inni właściciele. Nie interesują nas inne pieski, inne sprawy. Czy coś może tu pójść nie tak? A no może, więcej niż byśmy chcieli.

•••

Pieseły mogą zafiksować się na przeróżne rzeczy. Od kropel wody, poprzez patyki, szyszki, kamienie czy samochody. Bywają to obsesje wręcz chorobliwe. Nie czuję się tutaj na siłach, aby poruszać kwestie, które głęboko zahaczają o procesy biologiczno – chemiczne zachodzące w psim organizmie, a których ja nie doświadczyłam. Doświadczyłam natomiast uwielbienia piłki, które wyłapałam dość szybko, ogarnęłam i aktualnie wykorzystuję powiedzmy „świadomie”. Pozostawione samo sobie i wspierane ludzkim nieświadomych zachowaniem, w połączeniu z brakiem umiejętności odpoczywania, może skutecznie utrudnić pracę z psem i zamienić się w jedną z fiksacji. W skrajnych przypadkach doprowadzić do trwałych zmian w psim mózgu.

Piłka jest nazywana przeze mnie berłem władzy. Robię to ironicznie i intencjonalnie. Obecnie, wiele miesięcy po tym jak problem został wyłapany i stłumiony, zanim zdążył zamienić się w coś brzydkiego, wykorzystuję berło świadomie. Pewnie zawsze będzie to przedmiot zajmujący specjalne miejsce w vukowym serduszku. Ma do tego święte prawo. Ba! Dopóki trzymam piłkę w ryzach, cieszę się wielce, że ją mam. Awaryjne przywołanie, czy pełne skupienie, gdy jest to konieczne, to nieocenione pomoce treningowe. Opanowane berło i uspokojona miłość do niego, pięknie pomaga mi stopniować nagradzanie psa innymi przedmiotami i pracować nad pewnymi rzeczami.

Jednak to co mamy obecnie, wymagało od nas wypracowania ZDROWEGO skupienia na pracy samej w sobie, a aby to osiągnąć trzeba wyzbyć się myślenia o piłce jak o czymś, co czyni nas psim królem. A to jest kuszące prawda? Na tyle kuszące, że bardzo łatwo ukrywa realne problemy. Dla kogoś kto nie zagłębi się w temat, może to być nawet zupełnie normalne.

„No pies pracujący, to musi pracować prawda? Jak nie na owce, to na piłkę. Pani zobaczy jaki skupiony”

To nie jest skupienie, to jest odpłynięcie do innego świata i to nie jest zdrowe. Martwi mnie gdy czytam, lub słyszę takie rzeczy, ale wiem, że wynika to z niewiedzy i nieświadomości, nie ze złych intencji. Dlatego wychodzę temu naprzeciw, z tym co udało mi się dotychczas wywnioskować i zaobserwować.

•••

Zacznijmy dość prozaicznie:

Utrudnione ćwiczenia frisbee i nie tylko

Zapytawszy jakiegokolwiek mądrego psiego człowieka, trenera, zawodnika, prawdopodobnie  usłyszymy, żeby ćwiczyć frisbee na tzw. ażurkę. Dopóki nie wprowadzimy do danej figury dysku, to właśnie tego rodzaju zabawka będzie bardzo przydatną pomocą treningową, ze względu na swoje właściwości wielkościowo-lotno-szarpiące. Oczywiście można to robić na innych przedmiotach, w zależności od preferencji psa, ale piłka będzie ostatnim z nich, który się do tego nadaje. Piłką nie jesteśmy w stanie poszarpać się z psem. Jest mała, szybko spada, utrudnia ćwiczenia na technikę skoku, czy czekanie do dysku. Ponadto w przypadku, w którym pies jest mocno, chorobliwie nakręcony, nie skupi nam się i nie opanuje na tyle, by „pomyśleć” nad wykonywanym ruchem. To nie tak, że ażurka jest jedyną możliwością. Vuko nie był jej największym fanem i długo ćwiczyliśmy na innych zabawkach. Na ażurkę przyszedł czas i wyraźnie przyspieszyło to nasze postępy. Jesteśmy w stanie wykonać całą masę figur zupełnie na sucho, bez zabawki, lub nagrodzić psa piłką, za już wyuczoną figurę. Jednak wcześniejsze uczenie go przy jej pomocy, to utrudnianie sobie życia, a niekiedy niemożliwość.

Blokada na inne zabawki

Można by pomyśleć: „po co mi inne zabawki, skoro mam piłkę”? Pomijając cały mój wywód powyżej, piłka serio nie jest zabawką, na którą jesteśmy w stanie nauczyć się wszystkiego, za to bardzo skutecznie buduje w psie blokadę na cokolwiek innego. Gdy zakocha się w niej za bardzo, może odmówić pracy na inne przedmioty. Balans, a przede wszystkim gotowość do pracy tym co oferuje przewodnik, a nie tym co pies sobie zażyczy, jest jedną z kluczowych rzeczy przy treningach z psem. To jest coś pożądanego, coś nad czym się pracuje, coś ważnego. Gdy nie jesteśmy w stanie nad tym zapanować, naprawdę trudno jest mówić o stopniowaniu nagradzania, o pracowaniu na określonych popędach, o szukaniu nowych metod itd.

Złudna motywacja do pracy

Podczas gdy nam wydaje się, że pies tak pięknie pracuje i tak cudownie się słucha, zastanówmy się nad tym, czy on faktycznie skupia się na nas i na tym czego wymagamy, czy tylko na tym by w końcu dostać piłkę. Czy wie, że jeśli wykona komendę w sposób o jaki prosimy, to dostanie nagrodę, czy być może robi ją byle jak, byle zrobić i byle dostać natychmiast swoją wielką miłość? Czy reaguje na nasze gesty, korekty? Czy gdy schowamy nasze berło władzy do kieszeni nadal jesteśmy w stanie zachować jego uwagę, czy może nagle, magicznie pies znika wąchać krzaki, lub wybiega naprzód czekając aż wyrzucimy w jego stronę piłkę? Warto jest budować relację z psem, na skupieniu naszym na nim i jego na nas. Nie na okrągłym latającym przedmiocie. Piłka może pieseła motywować, ale nie przysłaniać mu cały wszechświat. Chcielibyśmy aby pies mając wybór: piłka, lub przewodnik, postanowił oddalić się od tego drugiego i wybrać to pierwsze? Bo dla mnie byłoby to strasznie przykre. Pies, który chce pracować tak po prostu, a nie tylko w zamian za coś, to jest sukces i prawdziwy piedestał motywacji. Motywacyjny absolut. Pies pracujący tylko za piłkę, to nie jest pies dobrze zmotywowany.

Problemy ukryte pod piłkowym płaszczem

To jest punkt, który bardzo mocno łączy się z poprzednim. To, że pies ignoruje inne psy, ludzi i cały świat podczas zabawy piłką, nie oznacza, że tak samo zachowa się bez niej. Bardzo prawdopodobne jest, że nie. Nie będzie on bowiem nigdy nauczony ignorowania środowiska podczas pracy, a jedynie maksymalnie nakręcony na konkretny przedmiot. Gdy przedmiot znika, a on zaczyna zauważać świat dookoła, możemy przekonać się ilu  rzeczy dostatecznie nie przepracowaliśmy, a nie mieliśmy okazji tego zauważyć.

Trzymanie dystansu

Są sytuacje, w których praca na odległość jest pożądana. Powinna ona jednak wynikać ze świadomego jej wymagania, a nie z braku innego wyboru. W codziennych aktywnościach, raczej preferowane jest aby pies trzymał się blisko człowieka, a „wysyłał” na odległość w określonych sytuacjach, czy sportach. Nie jesteśmy w stanie zbudować pracy przy ciele, bawiąc się przedmiotem, którym głownie się aportuje. Najfajniejszą metodą nagradzania przy ciele jest szarpanie, lub jedzenie. Ani jednego ani drugiego przy pomocy piłki nie zrealizujemy. Ponadto pies nauczony ciągłego aportowania piłki będzie nam bezustannie uciekał do przodu, żeby być szybciej gotowym do szalonego biegu. Już nie wspominając o tym, że gdy potraktujemy ten temat po macoszemu i pozwolimy na rzucanie nam piłki 5 metrów przed nami i odbieganie 20 metrów dalej, najprawdopodobniej zrujnujemy sobie aport. A jak dołożymy brak wyznaczonego końca zabawy, to mamy prosty przepis na psa, dla którego sensem każdego spaceru jest plucie piłką pod nogi i oczekiwanie z wywalonym jęzorem kilkanaście metrów od nas na kolejny rzut.

Wywindowanie emocji i rozwój fiksacji

W skrajnych przypadkach, gdy nie nauczymy psa odpoczynku, możemy być pewni, że egzemplarz z mocnym popędem łupu, z chęcią do „pracy” i nieograniczonym dostępem do piłki kompletnie nam powariuje. Wyobraźmy sobie co się dzieje w takiej głowie, która nie jest w stanie psychicznie odpocząć. Na wiecznym pobudzeniu, na wiecznej adrenalinie. To nie jest zdrowe. To prowadzi do patologicznych sytuacji psów nie potrafiących już myśleć o niczym innym, niż obiekt ich fiksacji.

•••

Piłka jak absolutnie każdy inny przedmiot, który nasz pies pokocha może być świetnym narzędziem treningowym. Musi być jednak używana z głową i pamięcią o wszystkim tym, co może się przez nią ukryć. Jeśli wypracujemy u psa zdrową motywację, skupienie na człowieku i balans, to praca na piłkę, gdy jest taka potrzeba, będzie niosła za sobą same dobre rzeczy. To jest berło absolutnie pozornej i  bardzo ulotnej władzy, które użyte w nadmiarze może skrzywdzić psa, ale użyte z głową pięknie go nagrodzi, gdy będzie trzeba.

 

 

 

 

 

 

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Piłka w dłoni królem Cię nie czyni

  1. Tak, fiksacje nigdy nie są zdrowe, a u nas piłka też jest berłem władzy. Ku zasmuceniu rodziców całkowicie ją wyłączam ze spacerów raz na jakiś czas, bo wiem, że robię to dla zdrowia psychicznego Beethovena. Mamy na podwórku suczkę pudła toy, która ma fiksację na piłkę na sznurku. Biega przez cały czas patrząc w górę i szczeka. Najgorsze jest to, że ona inaczej nie umie – przecież zawsze pani jej rzuca.
    Świadoma zabawa górą! 😀
    Pozdro!

    Polubienie

  2. Oj u nas jest fiksacja ale regularnie i ciężko nad tym pracujemy 🙂
    A zaczęło się od tego, że adoptowany szczeniak nie umiał się bawić no i tak go w zabawę wkręciłam, że trzeba teraz odkręcać. Chociaż nam się nie nudzi i mamy co robić 😉
    Bardzo mądry wpis!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s