Karm się chwilą, aż rozboli Cię brzuch

12

Można powiedzieć, że dzisiaj trochę mniej o psach. Ot, kilka zebranych myśli z zupełnie ludzkiego zaplecza. Jednak bardzo psem podszytych i dzięki psu odkrytych na nowo.

Są takie powiedzenia, które powtórzone milion razy, wypisane na tysiącu ścian i umieszczone w setkach piosenek, tracą swoją wartość. Gdy ciągle krzyczymy, to krzyk ten przestaje mieć znaczenie. Gdy sprowadzimy istotę słów, do skocznej piosenki i napisu na murze, czynimy ją błahą i płytką, wręcz oczywistą. Jakby każdy doskonale to rozumiał i trzymał się tego w swoim życiu, to życia te wyglądałyby inaczej. Bardzo często mówi się o tym, że pies jest cudownym nauczycielem bycia tu i teraz. Nie wiem czy faktycznie potrafi on tego nauczyć, ale wiem, że potrafi o tym przypomnieć.

Ciesz się chwilą

Czy istnieje powiedzenie, które słyszelibyście częściej? Jest wszędzie, w każdym zakamarku kultury. Ludzie wypluwają setki słów na ten temat, a nadal jakby odbijały się od ściany. Przez tę wielokrotność przekazu, stały się czymś błahym i śmiesznym wręcz. No gdzieżby ta zwykła, oczywista sentencja mogła konkurować z wymyślnymi zagadkami filozoficznymi? No gdzieżbym miał rozwodzić się nad zdaniem, które przyprawione nutą łaciny, jest nazwą co trzeciej restauracji w okolicy?

Takie to śmieszne i takie oczywiste, a okazuje się, że pies w całej swojej prostocie i zwykłym byciu, lepiej to rozumie niż człowiek. W zasadzie, nie rozumie, po prostu to robi. Nie nadaje temu szumnych określeń i nie robi z tego filozofii, bo nie potrafi. Natomiast wielki król świata – człowiek, myśli, że wie wszystko i pozjadał wszystkie rozumy. Myśli, że ma świat na własność, a zapomina o najprostszych rzeczach. Po co mu las, gdy nie potrafi się zachwycić małą szyszką?

A taki „głupi” pies na ten przykład potrafi. Wytarza się w kałuży, zajrzy pod każdy kamień, obwącha każdy nowy krzak. Przyjrzy mu się dobrze i z uwagą. On jest naprawdę w tym lesie. Tak po prostu. Człowiek zaśpiewa o lesie, napisze wiersz i będzie dyskutował o nim godzinami, ale nie powie jaki ma zapach, ani jaki kolor miały tym razem liście na trzecim drzewie od lewej. Aż chciałoby się zawtórować Pocahontas w piosence Kolorowy Wiatr.

Umiejętność zachwytu nad światem, nad chwilą, to coś co mamy w sobie wszyscy, nie tylko dzieci. Czasem jedynie zapominamy jakie to fajne i ważne. Pędzimy, bo trzeba, taki jest świat. Gdy na chwilę przystaniemy, szybko robimy dwa głębsze wdechy i biegniemy dalej. A gdyby tak, jak już się zatrzymamy na sekundę, oddychać powoli i miarowo? Rozejrzeć się dookoła. Wszyscy mamy cele, plany, do których biegniemy na złamanie karku. To jest ważne, motywujące, ale nawet najpiękniejsze marzenie, raz zrealizowane zaczyna tracić swoją magię. Będziemy się nim nasycać do końca życia? Czy zaczniemy szukać kolejnego? Całe te poszukiwania, to nic innego niż wieczna wędrówka w jedną stronę. Możemy zupełnie o tym nie myśleć, spędzić całe życie na dreptaniu i dreptaniu, by stanąć na wzgórku i stwierdzić:

„Hej, no doszedłem. Chyba tam gdzie chciałem. Co z tego wynosiłem po drodze, nie wiem. W zasadzie jeden krok zlał mi się w kolejny i kolejny i kolejny.”

Albo możemy iść i mniej chcieć biec, a bardziej chcieć chłonąć. By ostatecznie stanąć na wzgórku i stwierdzić: „to była dobra droga” i pamiętać każdy zapach i każdy dźwięk.

Nie sens w tym by się ciągle cieszyć, tylko by być. Jeśli już czuć kwiaty, to wwąchać się w nie całkowicie. Jeśli pływać w jeziorze, to taplać się jak dziecko. Jeśli biegać po śniegu, to wsłuchać się w każde chrupnięcie, a jeśli płakać, to z dramatem, przytupem i smutną muzyką. Hiperbolizować chwilę i być w niej w pełni.

Zdarzało mi się już zgubić TO na moment, ale wiedziałam, że jest. Tęskniłam za byciem tak po prostu i pośród wielu drobnych czynników, pies był tym, który sprawił, że to małe, nadwrażliwe i zgaszone we mnie, postanowiło przeciągnąć się leniwie i znów odczuwać trochę zbyt mocno. Nie był to jakiś nagły zryw, a raczej ciągły proces, ale obudziłam się w punkcie w którym pływałam z psem w jeziorze i wdychałam pełną piersią zapach lata. Gdy zamierałam w bezruchu by nie spłoszyć ważki z kolana i oglądałam jak promienie słońca tańczą na tafli wody. Byłam wtedy cała w tym miejscu i tak już zostało. Jakby wróciło to za czym było mi tęskno.

Prawdziwe przeżywanie, takie alby życia nie dało streścić się w dwóch zdaniach. Nie dlatego, że tyle się w nim zrobiło, zwiedziło i zobaczyło, choć to oczywiście też ważne. Ale dlatego, że każda nawet błahostka, była po drodze tak bardzo ważna, że przecież nie sposób jej pominąć. No jak można streścić ten spacer gdy odkryliśmy wspólnie nowe drzewo, a jego kształt niepodobny do niczego innego i kolor i zapach jakiś inny. A wokół niego jeszcze kolejne i kolejne i gdzie tu mowa o streszczeniach?

Powiedziałabym: „nie streszczajcie się”, ale myślę, że my – psiarze mamy to opanowane 😉

 

 

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Karm się chwilą, aż rozboli Cię brzuch

  1. Mam takie swoje własne powiedzenie, stworzone kilka lat/może mniej temu.
    Ty podróżujesz aby osiągnąć dany cel. Moim celem jest podróż.
    To jest to co odróżnia chodzenie (idę gdzieś) od spacerowania. Jeśli idziesz, to zawsze dokądś. Kiedy jednak się włóczę, po prostu cieszę się chwilą 🙂 Robię zdjęcia szyszki, mimo że tysiące leżą na ziemi i każdy ma ich dość. Zachwycam się delikatnymi promieniami słońca przebijającymi przez potężne korony drzew, a większość ludzi klnie pod nosem kiedy świeci im w twarz podczas jazdy samochodem. To czego się nauczyłam i kocham, to ta umiejętność zatrzymania się. Podczas wracania ze szkoły nagle stoję zamurowana, na plecach czuję oburzone spojrzenia innych ludzi. Ja jednak mam ważniejsze rzeczy na głowie, ponieważ nowy listek pojawił się na drzewie, motyl przysiadł na krzaku, a wróbel śpiewając przypatruje mi się. I nie wstydzę się tego, bo właśnie takie chwile sprawiają że chce żyć.

    Polubienie

  2. Jowita i Mucha

    Jak ty pięknie piszesz kochana! Cudownie się to czyta! Ze wszystkim się zgadzam, od kiedy mam Mulę odkrywam świat, poznaje nowe ścieżki w znanych mi miejscach, uwielbiam to uczycie odkrywania nowego! Psy uczą nas zachwytu naturą, dostrzegania jej, podziwiania. Nieraz mam tak, jadąc autem, że mówię sobie, jak miło byłoby znaleźć się tu z Mulą, pospacerować, pobiec razem przed siebie bez celu! Świat jest piękny, trzeba tylko umieć dostrzec to piękno, zauważyć je w najbliższej okolicy, nie szukając daleko.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s