Podsumowanie roku 2017 i wstęp do projektu 62

podsum

To był intensywny rok. We wszelkich znaczeniach tego słowa. Trudno mi go definitywnie określić. Był zlepkiem skrajnie różnych chwil. Przeleciał mi przez palce, tak szybko, że nawet się nie zorientowałam. Lato było zaledwie mrugnięciem, a zimowo – jesienny potwór niby ciągnie się w nieskończoność, a i tak ledwie pierwsze liście spadły z drzew, a już kończymy. Niemniej jednak, działo się, a w 2018 mam nadzieję, że dziać się będzie jeszcze bardziej. 

Co się działo? Dokąd doszliśmy?

Dreptaliśmy sobie na przeróżnych płaszczyznach, a każda z nich zasługuje na słów kilka. Całe szczęście jesteśmy na psim blogasku, w związku z czym mogę pominąć w tym podsumowaniu całą masę rozkmin na temat prywaty  😛 Zacznijmy od najważniejszego:

Ludzie

Poznałam w tym roku fantastycznych ludzi. Całe grono przeabsolutnie ciekawych osób, z przeróżnych miejsc i z przeróżnymi historiami. Część pozornie psich znajomości, stało się relacjami, w których można pogadać o wszystkim i zawsze liczyć na wsparcie. Uwielbiam każdą vukową ciotkę i cieszę się, że pojawiły się w naszym życiu. Spędziłam mnóstwo czasu w towarzystwie mądrych i utalentowanych ludzi. Zaznałam dookoła tylko dobra i wsparcia i pod tym względem był to bezkonkurencyjny rok ❤

Psie aktywności

Ten rok był w zasadzie pierwszym, w którym zaczęły się moje przygody z seminariami i sportami na poważnie. Nie było tego wiele, ale każdy z tych wyjazdów był bardzo wartościowy. A wyglądało to tak:

-Marcowe  TTS w Annówce z Joanną Korbal

-Kwietniowy wyjazd nad morze

-Seminarium z Joanną Korbal w Poznaniu

-Majówkowy trening z Joanną Korbal w Poznaniu

-LP Poznań

-Lipcowy TTS w Annówce z Joanną Korbal i Paulą Gumińską

(wyjazd naprawiania głowy, za co z całego serca dziękuję obu trenerkom <3)

-Listopadowe TTS w Annówce z Joanną Korbal

Widzicie te rozpiskę? To już chyba najwyższa pora, na oficjalne przyznanie samej sobie, orderu naczelnego cienia Joanny Korbal. Pod jej okiem, trenujemy na co dzień w Poznaniu. Zna nas, zna nasze słabe i mocne strony, jest wspaniałym wsparciem, motywacją, autorytetem, dobrym człowiekiem i genialnym zawodnikiem. Dlatego tak chętnie uczęszczam na wszystkie jej zajęcia. Natomiast moją drobną misją na przyszły rok, jest wyjście ze strefy komfortu, tego co znane i wybranie się na chociaż jedno seminarium z kimś nowym.

Psie relacje

Na tym polu chyba najwięcej się zmieniło. To był rok docierania się i prawdziwego poznawania. Mieliśmy swoje drobne upadki i chwile, w których rosły skrzydła. Pokonaliśmy wszystkie zmartwienia, które wyszły nam na przeciw i staliśmy się mocniejsi, o przebytą drogę. Czuję, że to jest TEN pies, jak nigdy. A cokolwiek by się nie działo, mam w pamięci nasz letni dzień nad jeziorem. Gdy taplaliśmy się w wodzie mając w tyłku cały świat. To była pozornie zwyczajna chwila. Ale jej beztroska, spokój i kompletna harmonia z otaczającym światem tak utknęła mi w głowie, że myśląc o najfajniejszych momentach tego roku, nie jestem w stanie znaleźć nic, co ją przebija.

Blog i fotografia

Dla bloga, był to rok przełomowy. Z początku cała myśl, o psiej stronie na facebooku, to było nic innego, niż chęć odciążenia „ludzkich” znajomych od psiego spamu i pochwalenie się co jakiś czas psimi sprawkami, czy postępami. Później zaczęło się coraz większe wkręcanie w temat, aż ostatecznie mój wewnętrzny grafoman uznał, że on już dłużej cicho siedzieć nie będzie i zaczęła się pisanina. Największym przełomem był niewątpliwie wpis:

Mam rasowca – jestem gorsza?

Zdobył prawie 10 tysięcy wyświetleń. Nigdy w życiu nie pomyślałabym, że tyle osób kiedykolwiek przeczyta moje wypociny.

To był szok, motywator i początek regularności. W tej chwili blog żyje pełną gębą i mam nadzieję, że nadal będziemy się rozwijać.

Współpracowaliśmy z mega kreatywnymi firmami, prowadzonymi przez cudownych ludzi.

Odkryłam format RAW i moje życie fotograficzne się zmieniło 😛 Narobiłam milion zdjęć. Zadałam tysiąc pytań mojemu fotograficznemu ekspertowi. Dowiedziałam się co to migawka i ISO 😛 Bardzo dużo się nauczyłam, a jeszcze więcej przede mną. Nadal jestem totalnym amatorem, ale i tak cieszy mnie jakikolwiek postęp w tej dziedzinie.

 

Według blogowych statystyk okazuje się, że najbardziej przypadły Wam do gustu wpisy w tematyce:

-DIY

-Porad dla początkujących sportowo – sztuczkowo

-Przemyśleń

Bardzo licznie czytaliście też o seminarium z Joanną Korbal, recenzję Haueverów i nasz dotychczas jedyny haul.

Dziękuję Wam za to, że jesteście. Jesteście najwspanialszym motywatorem do tego, by wylewać to co na sercu mi leży.

Co planujemy?

Planujemy mnóstwo fajnych rzeczy, ale nauczyłam się już, że z planami to lubi być różnie i nic założyć na pewno nie można. Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, to wybierzemy się na kilka seminariów. Byłoby cudownie znów pojawić się na Latających Psach i tym razem odwiedzić też inne miasta. Marzy mi się wystartować w końcu w zawodach zerówkowych i wybrać się na Dog Gejmsy, ale co będzie, to będzie. Zobaczymy

Na koniec kilka słów o Projekcie 62

Twisted Couch Potato już drugi raz organizuje „Projekt 62”. Więcej na ten temat możecie przeczytać tutaj

Uznałam, że jest to świetna okazja, by nabrać trochę rozpędu, nauczyć się nowych rzeczy i pierwszy raz wziąć udział w zbiorowej, blogowej inicjatywie. Postępy będziemy relacjonować.

Moim planem związanym z projektem 62, jest przede wszystkim rozpoczęcie planowania, jakkolwiek to brzmi. Chciałabym żeby było to faktycznie, systematyczne,  notowanie i rozmyślanie. Natomiast nie chciałabym narzucać temu sztywnych ram. Zobaczymy co przyniosą te 62 dni. Jaki system mi się sprawdzi i ten właśnie system chciałabym wdrążać dalej. Planowanie jest bardzo przydatne, ale jeszcze nie wiem jak dobrze się za to zabrać. Póki co, kupiłam planner 😛

Drugim punktem planu, będzie lepsze współdziałanie z Vukiem, na poziomie dostosowywania jego ruchów, do moich i reagowanie na nie. Coś co jest nam niezbędne w agility, a na co w ostatnich dniach chyba odnalazłam metodę. Chciałabym dalej rozwijać ten temat, również w kontekście spacerów na smyczy.

A trzecim punktem będzie rozluźnienie, pod postacią komend, które albo zostały rzucone w kąt i zapomniane, albo za które nigdy nie było okazji się zabrać. Jakie komendy i ile, to okaże się w praniu. W tym mam nadzieję zawrzeć ćwiczenia rozwijające mięśnie, świadomość ciała itd.

Podsumowując

Tworząc ten wpis, długo nie mogłam dojść do ładu i składu, z definitywnym określeniem minionego roku. Zresztą wspominam o tym na samym początku. A jednak gdy zabrałam się za poniższy kolaż i okazało się, że nie wiem, które zdjęcia wybrać, aż tyle z nich wiąże się z dobrymi chwilami. Dotarło do mnie, że było dobrze. Było pięknie, a będzie jeszcze lepiej. Życzę Wam i życzyłabym sobie samej, takich chwil. Pełnych słońca, dobrych ludzi i spokoju ducha ❤

kolarz

 

Reklamy

10 uwag do wpisu “Podsumowanie roku 2017 i wstęp do projektu 62

  1. yavanna

    Super podsumowanie, widać jak zacny był dla Was 2017r. Pierwszy raz słyszę o projekcie 62, ale wchodzę w to. 😀 Planer też już kupiony, będzie pierwsze #bujo. 🙂

    Samych wspaniałości w Nowym Roku!

    Polubienie

    1. Ja po cichu liczę na to, że w końcu uda mi się wprowadzić odrobinę porządku w psim życiu i to już będzie największy sukces projektu 62. Czekam na Wasze relacje z postępów i mogę już podpowiedzieć jedną misję: rzucać wyższe dekle do flipów, bo Pan Piękny umie, umie. Dla Was też samych wspaniałości 😀

      Polubienie

      1. Oj tak, porządek, organizacja, plan. To jest cel na 2018. 🙂 Haha rzucanie dekli też jest częścią noworocznego planu, co by zminimalizować wstyd na wiosennych Dog Games.

        Polubione przez 1 osoba

  2. Natalia

    Z planowaniem już zaczęłam dawno i nie dokończyłam :p – to nie dla mnie.O tym projekcie 62 czytam już na blogu po raz drugi z kolei i chyba czas się bardziej z nim zapoznać i może dołączyć 😀 W 2018 sama planuję w końcu debiucik na LP ale co z tego wyjdzie to nie wiem,obawiam się,że Iron zamiast za dyskiem poleci w drugą stronę i tyle z tego będzie :p

    Szczęśliwego Nowego Roku 2018 i samych sukcesów! ❤

    Polubienie

  3. Ja już Ci bardzo dokładnie napisałam co myślę o tym podsumowaniu, ale chciałam też tutaj publicznie coś naskrobać.
    Muszę przyznać że czuję się częścią tego magicznego roku. Szukam swojego miejsca, błądzę po labiryncie życia i jestem w nieustannym ruchu. Kocham to uczucie, kiedy choć na moment widzę słońce idąc między zielonymi ścianami z żywopłotu. Uwielbiam chwilę, gdy odnajduję nową ścieżkę. Tajemniczą, nieznaną i zachęcającą. Wtedy wiem, że życie wiecznie będzie mnie zaskakiwać. Dopóki będę miała otwarte oczy, dopóki będę się rozglądać, dopóty życie będzie oferowało kolejne zaułki.
    Nauczmy się z tego korzystać. Nie przestawajmy marzyć. Nie przestawajmy kochać. Róbmy to co robić lubimy.
    Takiego roku 2018 Wam życzę. 2018, 2019 i każdego kolejnego.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s