Pled Levika od Zolux – recenjza dla FERA.PL

5

Dzisiaj wpis, na temat końca moich poszukiwań, psiego, antykłacznego kocyka. Nie sądziłam, że coś tak niepozornego, może tak bardzo cieszyć tym, że po prostu pełni swoją funkcję.

Cóż to? Po cóż to?

Zacznijmy od najbardziej podstawowej kwestii, czyli tego, że pled, to po prostu koc, z grubej, puszystej tkaniny. Uściślam to, szczególnie dla męskiego grona, które przynajmniej w moim otoczeniu, na słowo „pled” reagowało dokładnie tak samo, jak wtedy, gdy wspomina się o innych kolorach, niż te z palety barw podstawowych 😉

Pled, który do nas trafił to wygodne psie posłanie, o wymiarach 90×60 cm. Występuje w kolorach:

-różowy

-błękitny

-szary

Jest częścią całej zoluxowej kolekcji, w której składzie są też poduchy i legowiska. O tu całość.

Tym co mnie zaintrygowało, były zaczepy umożliwiające zwinięcie koca w rulonik i łatwy transport.

6

A po cóż to? Od dawien dawna, zbierałam się do zamówienia dla Vuka, czegoś takiego. Potrzebowałam psi koc, który wygodnie spakuję, wcisnę do bagażnika, włożę pod pachę podczas noszenia, ułożę w klatce, czy po prostu na podłodze w domu. Typowe, wielkie legowisko nie jest poręczne, a Vuko i tak najchętniej leży wszędzie tam, gdzie nie ma nic pod tyłkiem, chyba, że jest to kanapa. Do kennelu miał już wkładane, wszelkie ludzkie koce, które zostawały skopane i zamienione w poduszkę. W jedną, wielką zakłaczoną, niemożliwą do wyprania poduszkę, na której król Vuko układał sobie miękko głowę. Gdy FERA, zapytała mnie o to czego nam trzeba, psi pled był łatwym wyborem 🙂

Pierwsze wrażenia 

Gdy dotarła do nas paczucha, pierwszym co zrobiłam, to przytuliłam się do jej zawartości. Było to coś super miękkiego i przyjemnego. Kocyk ma dwie strony. Z jednej mamy tkaninę, a z drugiej miłe w dotyku, sztuczne futerko. Do tego dwa paski, z nitami do zapięcia ich wokół zawiniętego koca. Poza chęcią przytulenia się do pledu, moje serce uradowało się tym, że był on najzwyczajniej w świecie ładny. Na myśl przywodzi skandynawski, trochę minimalistyczny, ale jednocześnie ciepły design. Dlatego myślę, że sprawdzi się doskonale, również jako element wystroju naszych mieszkań. Wszystkie elementy koca,  były dokładne i estetyczne. Żadnych wystających nitek, czy krzywizn.

Zaczepy do transportu były przyszyte równo. Jak widać na poniższym zdjęciu z początku, odcisnęły się na materiale, ale po kilku leżakowaniach, odciski zniknęły.

3

4

Jak się sprawdzało i co myśli o tym Vuko?(tzn. co ja myślę, że on myśli :P)

Po pierwsze i najważniejsze:

Stopień kłakowatowości

To było chyba moje główne zadanie jakie powierzyłam temu pledowi. Miał nie zbierać kłaków. Jak to się uda, to już mnie kupuje. Serio, po przebojach, które odbyłam z „normalnymi” kocami, chciałam czegoś, co nie sprawi, że cała pralka zatonie w futrze, razem ze wszystkim co w niej. Jakbym nie była wystarczająco daleko od tytułu perfekcyjnej pani domu. I wyniki, zdziwiły mnie samą. A oto one: prawie ZERO KŁAKA. Jeśli coś na kocu było, to pojedyncze włoski, które wystarczyło strzepnąć. Najzwyczajniej w świecie materiał, z którego zrobiony jest pled, nie daje kłakom się w siebie wpijać i przyklejać do siebie. Najgorszy jest chyba w tej kwestii polar (been there, done that). No i tu już byłam szczęśliwa. Co prawda, strona ze sztucznego futerka, złapała od czasu do czasu trochę kłaka, ale nadal w towarzystwie swojej drugiej, antykłacznej strony, pled wychodził na plus.

Brudzenie i katowanie go przez psie pazury

Koc towarzyszył nam przez ponad miesiąc. Idealnie wpasował się do naszego kennelu, więc tam też głównie przebywał. A kennel, jak to kennel idealnie miejsce, do tego by wykruszyć się po spacerze, z całego brudu. Wybraliśmy się też na seminarium, na którym pieseczki wracały umorusane, mokre i zadowolone, do swoich klatek. Z dobroci serca, dla koca, zwinęłam go, przy najgorszym błocie, ale ostatecznie, chcąc, nie chcąc, był rozłożony i musiał radzić sobie z trudami piaskownicy.

Piasek i woda, nie były jedynym, na co go naraziłam. Vuko lubi sobie od czasu, do czasu pokopać w klatce. Możecie się domyślić, że jeśli akurat koc nie był skopany, to najzwyczajniej w świecie, przeżywał atak rozwścieczonych pazurów.

No i co? I dał radę. Nie zahaczyła się żadna nitka, nic się nie popruło. Materiał ma dość gruby splot i nie sądzę, żeby grube pazury, dorosłego psa mogły mu zaszkodzić.

Zdjęcia pod spodem są bez filtrów, na automacie, przy naturalnym świetle z okna. Trudno, nie przyznać, że koc mimo, że zdawałby się narażony na bród, ze względu na swój jasny kolor, dał sobie radę. Materiał się trochę gniecie, a miękka strona, lekko poszarzała od brudu, ale mimo wszystko: WOW, jest spoko.

DSC_9529 — kopiaDSC_9534 — kopiaDSC_9540 — kopiaDSC_9542 — kopiaDSC_9525 — kopiaDSC_9527 — kopia

Transport

Czyli kolejny z argumentów przemawiających za kocem. Moglibyście pomyśleć: „Co ty, gadasz, co to za problem położyć płasko koc w bagażniku i jechać w świat”. A ja Wam, powiem: „Żaden”, gorzej gdy masz pod pachą, kennel ważący milion kilo, swoją skromną walizeczkę i do tego wielką torbę dla psa. No i do tego wszystkiego przydałby się koc, żeby było w kennelu miękko pod tyłkiem. Wszystkie moje dotychczasowe próby takich wielbłądzich, obładowanych wędrówek kończyły się w ten sam sposób.

Po pierwsze: „Cholera jasna, dlaczego ja jeszcze nie kupiłam tej materiałowej klatki. Przysięgam sobie na wszystkich bogów, że do następnego semi, to zrobię ( ta jasne)”

Po drugie: „O świetnie, jeszcze koc mi wypadł spod pachy, rozłożył się niczym obrus i leży sobie radośnie w piachu.”

Otóż prosty patent z zapięciami sprawił, że koc się nie rozkłada, raz włożony pod pachę, grzecznie tam siedzi i można go jako rulonik komfortowo wcisnąć wszędzie. Aprobuję i polecam. Zaczepy trzymają się mocno i schowane pod stronę odwrotną, niż ta, na której leży pies, nie przeszkadzają w codziennym użytkowniku.

Co ja myślę, że pies myśli 😀

Pierwszym co zrobił Vuko, po rozłożeniu koca w domu, było bezceremonialne położenie się na nim. Pan pies stwierdził, że zawartość paczki, nie może należeć, do nikogo innego niż on i jeśli coś z niej wyjęto, to jest już jego.

„Mój koc? Mój, to sie kładę”

No i tak leżał, a ja zrobiłam zdjęcia

7

12

5

Vuko chętnie leżał, na pledzie i gdy układałam mu go stroną materiałową do góry, nie skopywał go. Koc w  połączeniu z jego psią podusią z okresu szczenięcego, na której układał głowę, tworzyli duet, który jako pierwszy przetrwał w klatce w pierwotnej formie, nie zamieniwszy się w kłebek materiału, kłaków i piasku. Gdy wyciągałam pled i kładłam na kanapę, żeby odkurzyć i pozamiatać, Vuk odczuwał wielką potrzebę, by przenieść się ze swojego dotychczasowego miejsca i ostentacyjnie położyć się na zoluxowym kocu. Coś jakby: „matka, ale temu to nic nie rób dobra? ja na tym przecież leżę”. No i tak sobie leżał zadowolony.

Czy ma jakieś wady?

Trochę się gniecie, jest jasny i nie jest z tkaniny wodoodpornej. Co znaczy, że przy konkretnym zabrudzeniu, nie wystarczy przetrzeć go gąbką, tylko trzeba będzie wrzucić go do pralki. Natomiast tak jak pisałam wyżej, ja go nie oszczędzałam a jest stosunkowo czysty.

Czy polecamy?

Polecamy mocno, wszystkim. Zmarzluchy będą zadowolone z ciepłej i miłej strony, a grzejniki ucieszy strona materiałowa. Łatwy w transporcie, kłako, pazuro i piasko odporny. Lekki, estetyczny. Dla mnie super i mam nadzieję, że posłuży nam jak najdłużej.

Za możliwość testów pięknie dziękujemy FERA.PL

 

 

Reklamy

6 uwag do wpisu “Pled Levika od Zolux – recenjza dla FERA.PL

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s