Im więcej wiem, tym bardziej wiem, że nic nie wiem

DSC_0678

Pewnie zauważyliście, że na blogu nie pojawiają się wpisy o tym jak rozwiązywać problemy behawioralne, jak uczyć czy oduczyć pewnych zachowań czy sztuczek. Pokusiłam się o kilka wpisów, w których zaznaczałam jak MY poradziliśmy sobie z pewnymi sprawami, albo jakie błędy MY popełniliśmy. I im dalej w las, im więcej uczę się w tym temacie, tym trudniej napisać mi cokolwiek. Bo zwyczajnie coraz bardziej dociera do mnie jak niewiele wiem.

Przez moją głowę przewinęło się już mnóstwo pomysłów na wpisy pomocnicze. I prawda jest taka, że być może spora większość z nich by komuś pomogła, a jednak zginęły w odmętach dokumentów na dysku i pewnie tam już pozostaną. Wychowałam psa na grzecznego synka mamusi. Ale, co trudnego jest w wychowaniu psa, z dobrej hodowli, którego głównym problemem był  nadmiar emocji typowy dla rasy? Zastosowałam się do powszechnie dostępnej wiedzy z życia codziennego, kilku doświadczeń i mam praktycznie bezproblemowego psa.

Ze zdobywaniem wiedzy jest tak, że gdy otworzymy jedne drzwi, to nagle za nimi pojawia się pięć kolejnych do otwarcia, a za nimi kolejne i kolejne. Co liźniemy jakiegoś tematu, to okazuje się, że jest on bardziej obszerny niż nam się wydawało i nierozłącznie szczepiony z kolejnym, a ten kolejny z jeszcze kolejnym i tak dalej i tak dalej. Gdy odwrócimy się w tym korytarzu dróg, które przemierzyliśmy to co zobaczymy za nami, okazuje się śmiesznie małe i oczywiste.

DSC_0758DSC_0753

I ja tak coraz częściej zerkam do tyłu. Otwieram coraz częściej, kolejne drzwi i im więcej mam ich za sobą, tym bardziej zamyka mi się buzia, gdy widzę coraz więcej osób przed sobą. Zawsze byłam daleka od komentowania i pouczania, nawet w podstawowych kwestiach, które powiedzmy, że znam. Na palcach jednej ręki zliczyłabym sytuacje, w których życzliwie podpowiedziałam komuś, że warto byłoby ćwicząc przywołanie, uciekać w drugą stronę zamiast gonić psa, albo pochwalić go gdy przyjdzie, zamiast robić burdę, że tak długo to trwało.

Podziwiam i darzę coraz większym szacunkiem ludzi, którzy noszą w głowię, wiedzę zdobywaną latami, w każdej możliwej dziedzinie. I z szacunku do takich ludzi, oraz ze świadomości własnej niewiedzy trzymam tę gębę zamkniętą.

Myślę, że jedną z głupszych rzeczy, które można powiedzieć to: „ja już wiem wszystko”. Pozjadać wszystkie rozumy i pouczać innych. Jaki bezmiar drzwi zamykamy przed sobą na własne życzenie w ten sposób?

Ostatnimi czasy naotwierałam się całkiem sporo. Nasłuchałam się mądrych ludzi. Naczytałam się mądrych rzeczy, nie tylko w psiej dziedzinie. Tak zwyczajnie życiowo, mam wiedzo-zachłanny czas. I jakoś tak słuchałam coraz więcej, a gęba zamykała się coraz bardziej. Nałożyło się jeszcze kilka innych spraw i zacięło mnie trochę, ale jestem. I na ten tydzień zostawiam Was z myślą Sokratesa:

„wiem,że nic nie wiem”.

Słuchajmy jak najwięcej, a mówmy może trochę mniej 😉 I życzę Wam, żebyście spotykali na swojej drodze jak najmniej „ekspertów” od siedmiu boleści, a jak najwięcej mądrych ludzi, a wtedy nie szczędźcie im pytań 🙂

A no i nie bójcie się, za tydzień będzie w końcu wpis o psich sprawach. A później jak dobrze pójdzie, to małe DIY. I jak już jesteśmy przy DIY, to  mam mały update:

Kojarzycie to DIY. Zabawka przeszła ostatnio supermega testy zarówno podczas naszego wypadu do Annówki, jak i po. I zupełnie nic się z nią nie dzieje, także jak macie chęci i czas, a potrzeba Wam czegoś wytrzymałego to spróbujcie 🙂

DSC_0770

 

 

 

Jedna uwaga do wpisu “Im więcej wiem, tym bardziej wiem, że nic nie wiem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s