Seminarium frisbee z Joanną Korbal

DSC_6799

To, że podążam za Asią jak cień, wiadomo od dawna. Ale czy Wy odpuścilibyście, gdybyście mieli takiego zawodnika pod nosem? Nie sądzę 😛 I tak oto, kolejny już w tym roku raz, spotkałyśmy się na treningu. Jednak tym razem, było to klasyczne weekendowe seminarium. Czyli coś, czego w zasadzie jeszcze nie doświadczyłam. Czas na podsumowanie

 Asia superpro 

Nie gnam na wszystkie zajęcia z Asią w okolicy, tylko z powodu jej osiągnięć. Choć są one imponujące. Gnam na nie, jeszcze z kilku innych powodów. Przede wszystkim Asia ma świetne podejście do ludzi. Potrafi zmotywować nawet w czasie, gdy akurat cierpicie w swoim teamie na lekki kryzys. Nie ocenia, nie krytykuje, tylko doradza. Nigdy nie zdarzyło mi się zobaczyć, żeby na kogokolwiek spojrzała z góry. Słucha tego, co my ludzie mamy do powiedzenia, na temat naszych aktualnych postępów, czy problemów i dostosowuje do tego trening. Każdemu z uczestników poświęca tyle czasu ile jest potrzebne, nawet jeśli oznacza, to pogawędkę chwilę dłużej nad danym problemem 😉 Ma doświadczenie z psami wszelkiej rasy i wszelkiej wielkości. Wie jak wydobyć to co najlepsze z każdego z nich. Zwraca uwagę na samopoczucie piesełów. Ma ogromną wiedzę i przekazuje ją w sposób bardzo przystępny. Także, możecie się spodziewać, że dalej będę za nią łazić jak cień 🙂

DSC_6529.jpg

 Ćwiczenia

Z Vukiem zmagamy się ostatnio, z napływem męskich hormonów do mózgu i nad wielkim zainteresowaniem wszystkimi, męskimi, ARCYWAŻNYMI sprawami jak np. powąchanie kolejnej kępki trawy. W związku z tym, nie uniknęliśmy tego tematu na seminarium. Nie będę udawać, że Vuko był w szczytowej formie. Bo nie był. Jednak i na to dostaliśmy skuteczne rady i wracałam do domu zadowolona, wiedząc już mniej więcej co robić. I już teraz mogę powiedzieć, że dało to efekty.

Poza jajecznymi sprawami. Udało nam się ruszyć leg vaulty.

Jestem tutaj dumna z pana psa. Pięknie przy tym pracował i całkiem sprawnie poszła nam nauka. Pełne skupienie przez całe wejście. Naprawdę szybko zajarzył o co w tym wszystkim chodzi i jesteśmy już całkiem blisko stwierdzenia: „jest dobrze!”. Tzn. to jak blisko zależy od moich floaterów, więc możemy być i bardzo blisko i bardzo daleko. Brak mi słów na siebie czasami 😉

DSC_1367.jpg

fot. Ewa Biedna Kejtrowe fotki

DSC_1361

fot. Ewa Biedna Kejtrowe fotki

Dobrze poszły też chest vaulty.

Przed seminarium ćwiczyłam tylko wskakiwanie na kolana. Nie chciałam sama ruszać dalej żadnych ćwiczeń, przy których pies może sobie zrobić krzywdę. Ćwiczyliśmy jedynie wchodzenie i zeskakiwanie z kolan na zabawki. Co okazało się w naszym przypadku błędem. Tutaj kłania się dostosowanie rodzaju pobudzenia, do danego ćwiczenia i danego psa. Asia od razu kazała chwytać za smaki do tego ćwiczenia. Na smaczki – Vuko myśli! Wykonuje odpowiednie ruchy jakby w spowolnionym tempie, a jednocześnie za każdym razem udaje mu się wskoczyć i odbić. Aktualnie ustawia się w odpowiedniej pozycji, nie muszę go nakierowywać. Odbija się już ode mnie bez podparcia i robi to bardzo rozsądnie.  Teraz pracujemy nad generalizacją komendy i cały czas pilnuję żeby robił to przede wszystkim z mózgiem i bezpiecznie. Później, później, później przejdziemy na dekle.

DSC_1933.jpg

fot Ewa Biedna kejtrowe fotki

Ćwiczenia na hopce/ze stacjonatą

Czyli zabawy z naszym „najlepszym” przyjacielem na najbliższy czas. ćwiczenia na poprawny wykrok, wyskok, timing. Praca techniczno-szczegółowa przed nami.

DSC_6476DSC_6482DSC_6529

Cała reszta

Asia prowadziła całe seminarium bardzo profesjonalnie, a jednocześnie po ludzku. Śmieszki, heheszki kiedy można, a kiedy czas na pracę, to praca pełną parą. Podczas gdy psy miały chwilę wolną, my zgarnialiśmy masę wiedzy i ćwiczyliśmy masę rzutów. Oczywiście ja przy okazji coś sobie naciągnęłam i przybrałam patriotyczne barwy na ramionach i karku. Nie powiem, ludzkie części teamów tez dostały wycisk i bardzo dobrze. Ekipa seminariowa pełna miłych i pozytywnych osób, oraz zdolnych psów. Takie weekendy mogłabym mieć co tydzień.

DSC_6259Pani profesor i nadzorczyni Lorie

Efekty

Efekty seminarium to w naszym przypadku, coś więcej niż techniczo-fizyczne zmiany. Przede wszystkim przeskoczył mi w głowie trybik, który zablokował się jakiś czas wcześniej. Trybik, który powodował w naszym zespole ogólnego focha. Widzę efekty w ćwiczeniach, w pracy ciała, ale przede wszystkim widzę zmiany w naszym wspólnym funkcjonowaniu. Jeśli będziecie mieli okazję wybrać się na seminarium z Asią, to nie zastanawiać się ani chwili, bo wyniesiecie z tego same dobroci

Wszystkiego foty poniżej: Ewa Biedna Kejtrowe fotki

DSC_1333DSC_1334DSC_1336DSC_1338DSC_1349DSC_1374

DSC_1381

2 uwagi do wpisu “Seminarium frisbee z Joanną Korbal

    1. Ja się odbijam od finansowej ściany, która mówi: „sorry stara, albo seminarium, albo w końcu jakieś nowe spodnie/buty/cokolwiek dla ciebie”. No i widać jak to się kończy. Gambit i tak wydaje się szczęśliwym psem, w swoim obi świecie 😀

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s