Mam rasowca- jestem gorsza?

17883887_410308279350965_9077908319732293355_n

Temat, którego być może nie powinnam tykać. Ale kłuje mnie coraz bardziej i potykam się o niego bezustannie. Wypowiem się raz, a porządnie. Też masz rasowego psa? To idź i spłoń w czeluściach piekielnych, bo jesteś złym człowiekiem

Biję się w pierś i kajam, jestem człowiekiem gorszego sortu bo mam pod swoim dachem psa za którego ZAPŁACIŁAM. Masz hodowlę? Hodujesz rasowe psy? No to już całkiem nie ma dla Ciebie nadziei, jesteś złem.

Psi rasizm. To jest temat na dzisiaj. A w zasadzie nie psi, a ludzki rasizm w stosunku do psów.

Słowem wstępu

W obecnym świecie panuje trend tego, żeby wszystko było równe i sprawiedliwe, żeby każda istota była traktowana tak samo, żeby każdy miał te same prawa, możliwości i w ogóle żebyśmy wszyscy rozpływali się w tęczy miłości. I świetnie, tylko cholera niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego ludzie nie potrafią się zatrzymać w rozdawaniu swojej równości, właśnie tam gdzie jest już po równo? Tam gdzie jest fajnie i faktycznie wszyscy się kochamy? Zamiast tego z jakimś absurdalnym uporem przechylają szalę z jednej strony na drugą. Nagle ci poprzednio dyskryminowani są traktowani jak święte krowy, a wcześniej faworyzowani tracą prawo głosu. By po chwili tendencja obróciła się znów na drugą stronę? Trzymanie równowagi to jest coś z czym mamy straszny problem. Uwielbiamy przesadzać i w tej przesadzie bywamy hipokrytami.

 Część właściwa

Co przychodzi Wam na myśl gdy słyszycie słowo „kundel”? Jest on raczej czymś nacechowanym pejoratywnie. To nie jest miłe słowo. Ale tak kiedyś mówiło się na psy nierasowe. To były po prostu : „zwykłe kundle”. Wiejskie szczekacze, które biegały między nogami. Psy rasowe, to były psy „lepsze”. Bogaci ludzie przecież nie będą się pokazywać z jakimś burkiem. Psem się szpanowało na dzieli, albo wykorzystywało specjalnie hodowane do tego rasy, do pomocy ludziom.

Na szczęście, w tak skrajnej wizji bezpowrotnie minęły czasy kundelkowej dyskryminacji. Kundle stały się kundelkami, miksami, nierasowcami, znajdami, psami w typie, kochanymi burkami. Zyskały znacznie milsze określenia, a ludzie(większość) przestała traktować je jak coś gorszego. I bardzo dobrze. Wszystkie mokre nosy są spoko. Więc dlaczego by nie zatrzymać się w tym punkcie? Punkcie, w którym, wszystkie psy są spoko i tyle. Zamiast tego, aktualnie bardzo popularnym trendem jest hejt na psy rasowe i na idee kupowania psa. Podbijanie swojego ego, pomocą porzuconym i uciśnionym.

Być może część z Was pokiwa teraz ze zrozumieniem, a część nie będzie wiedziała o czym ja w ogóle bredzę. A to dlatego, że (jak zakładam) jesteście psiarzami. Najpewniej interesujecie się psimi sprawami, być może psimi sportami. Rzeczy które czytacie i ludzie wśród których się obracacie są świadomi pewnych spraw. Najpewniej wasz facebook zawalony jest polubionymi fp psów wszelakich. I tych rasowych i nie. Widzicie ludzi, którzy mają kundelka, którego bardzo kochają, ale np. jego warunki fizyczne nie pozwalają na uprawianie określonych aktywności. Nie dziwi Was więc, że ktoś kupuje psa, z którym ma większe szanse na pewne osiągnięcia. Widzicie psie wielodzietne rodziny mieszane. Gdzie właściciele mają zarówno kundelki jak i rasowce. Wiecie, że określone rasy mają określone wymagania i zachowania. Wiecie to, a tak przynajmniej myślę. Myślę też, że powoli mija w psich internetach etap: „kupiłaś border collie już nie kochasz swojego fafika”. Kupowanie psa dla szpanu, bo inne psiapsi z klasy go mają, to nie temat na dzisiaj. W każdym razie, liczę na was, wiem, że wy wiecie. Ale…

Zdarza mi się dość często wychylać nosa poza psie internety. Miejsca pełne przeróżnych ludzi, z przeróżnych środowisk. W związku z tym pełne ekspertów w prawie każdej dziedzinie, ale jednocześnie z mnóstwem osób, które nie mają o czymś pojęcia, ale koniecznie muszą się wypowiedzieć.I tak oto. Od jakiegoś czasu, czytam, czytam i nadziwić się nie mogę tym głupotom, które widzę. Staram się tłumaczyć grzecznie i z uwzględnieniem tego, że nie każdy musi interesować się tematem. Jednak tego co moje oczy widziały i już nie odwidzą nazbierało się tyle, że postanowiłam się tym z wami podzielić. Boli mnie to i zastanawiam się czy serio ludzie muszą traktować siebie w ten sposób.  Poniżej zbiór przybliżonych treści, które zdarzyło mi się przeczytać. Większość z nich oczywiście się powtarza się z różnych ust:

 „ludzie, którzy kupują psy rasowe to egoiści, bo dla swojej zachcianki, sprawiają, że psy ze schronisk, zostają w schroniskach”

 „ludzie którzy mają psy rasowe są próżni bo kupują psy ze względu na wygląd”

 „ludzie, którzy kupują psy rasowe i twierdzą, że wybierają konkretną rasę ze względu na jej charakter, próbują się po prostu usprawiedliwić”

 „ludzie, którzy kupują psy rasowe idą na łatwiznę”

 „ludzie, którzy kupują psy rasowe, tak naprawdę nie kochają zwierząt, bo jakby kochali to by pomogli tym w schroniskach”

 „ludzie, którzy kupują psy, są odpowiedzialni za psy w schroniskach”

 „psy kupione do sportu i tak lądują zazwyczaj na kanapie”

Mój hit hitów, który usłyszałam, po tym gdy głupia ja wdałam się w zbędną dyskusję

„skoro Twój pies ma rok i nadal nie ma żadnych osiągnięć w psich sportach, to znaczy, ze kłamiesz i wcale nic z nim nie robisz. Za rok ten pies będzie już psim emerytem i już w wieku 6 miesięcy powinien biegać tory agility”

-i tutaj podane jakieś idiotyczne źródło, z jakiegoś idiotycznego forum. Witki mi opadły

„ludzie, którzy kupują psy rasowe wspierają cierpienie psów w hodowlach”

Tutaj ewidentnie mamy do czynienia z sytuacją gdzie Janusz nasłuchał się za dużo faktów, a za mało z nich dotarło do głowy i łączy każdą hodowlę z pseudohodowlą

„ludzie, którzy hodują psy, to pazerne na kasę świnie, które sprawiają, że więcej psów trafia do schronisk”

 „gdyby nie psy rasowe to nie byłoby psów w schroniskach”

 „kundel kocha mocniej”

 „żaden rasowy, nigdy nie pokocha cię tak jak znajda”

 „psy rasowe są złośliwe i niewdzięczne”

 „ludzie kupujący psy rasowe to snoby”

Cóż to jest innego niż pełen hipokryzji odwrócony rasizm? Nie ma w tym równości i sprawiedliwości. Jest w tym dyskryminacja tych poprzednio uprzywilejowanych i nic więcej.

17968464_10212911299485614_799573212_o.jpg

Tutaj oto mój mały manifest w tym temacie.

Świadoma adopcja psa to piękna rzecz. Jeśli jesteśmy w stanie podołać pewnym problemom wychowawczym, czy lękom, które mogą mieć psy ze schroniska, super, adoptujmy.

Jeśli nie mamy sprecyzowanych wymagań wyglądowo-charakterologicznych, albo są one takie, że bez problemu jesteśmy w stanie je odnaleźć u kundelka, super adoptujmy.

Jeśli pragniemy psiego towarzysza niedzielnych spacerów i przytulania na kanapie, super, adoptujmy.

Jeśli chcemy, jeśli mamy taką potrzebę i jesteśmy na to gotowi, adoptujmy i ratujmy życie tych bidul, bo każdy, każdy pies jest warty kochania.

Ale nie bądźmy w tym hipokrytami. Skoro tak bardzo kochamy pieski, to kochajmy też te rasowe. One tak samo są niewinne swojej rasowości jak kundelki nierasowości.

Po to hodowano te wszystkie rasy, żeby zapełnić pewne określone zapotrzebowania. Wielu ludzi robi z psem coś więcej, psie sporty, ratownictwo, pasterstwo. I to nie jest tak, że równy znaczy taki sam i mogący to samo. Niesprawiedliwością byłoby wymaganie od „cziłały” żeby pracowała w ratownictwie górskim. Pewne cechy charakteru są konieczne do pewnych zadań i jeśli ktoś poszukuje psiego pomocnika to wybierze takiego, który te cechy ma. Jeśli ktoś jest bardzo zainteresowany sportami kynologicznymi oczywistym jest, że będzie szukał psa szybkiego, zwinnego i pojętnego. Pewnie, mógłby starać się szukać takiego w schronisku, ale ile by to trwało? Czy znalazłby odpowiedniego? Jak sprawdziłby dokładnie pewne rzeczy? W przypadku szczeniaka jest to niesprawdzalne  i nie do przewidzenia, nie znając rodziców. W przypadku dorosłego psa, jesteśmy w plecy cały czas dorastania, w ciągu którego tak wiele rzeczy można i należy przyszłego sportowca, ratownika, czy jakiekolwiek psa nauczyć. Pewne rzeczy są nie do przeskoczenia, inne ktoś zawzięty pewnie by przeskoczył. Jednak nie można winić kogoś za to, że stara się ułatwić sobie życie.

Ludzie mają prawo martwić się o to, że nie podołają wychowaniu psa ze schroniska. To bywają ukryte problemy, którym nie każdy będzie potrafił zaradzić.

Pies to ogromna odpowiedzialność i istotka z którą spędzimy następne naście lat. Mamy prawo i nie czyni to z nas złych, że staramy się wybrać taką, która będzie nam najbardziej odpowiadała.

Kupując szczeniaka rasowego, możemy częściowo założyć jaki będzie miał charakter, przewidzieć pewne rzeczy. Jeśli mamy sprecyzowane myślenie o psie, to sprawi, że nie będziemy sfrustrowani naszym wyborem. A te frustracje pies z pewnością by odczuł

My- posiadacze rasowców nie jesteśmy winni tym psiakom w schroniskach. Temu winni są nieodpowiedzialni i głupi ludzie.  Ludzie zwyrodniali, którzy te zwierzęta porzucają. Temu winne jest niesterylizowanie zwierząt i temu winne są biegające luzem po wsi kundelki, o których szczeniaki nikt nie dba.

Hodowcy psów to nie są diabły wcielone. To często miłośnicy rasy i większość z nich martwi się losem swoich bobasów. Gdy opiekunowie decydują się oddać psa, często wraca on do hodowli.  Pseudohodowcy, którzy rozmnażają psy chore, w tragicznych warunkach, często sprawiając, że rodzą się takie z wadami genetycznymi, umywają ręce. To ich „dzieła” trafiają do schronisk, bo bywają niestabilne emocjonalnie, z ogromnymi brakami socjalizacyjnymi, na etapie wczesnoszczenięcym a nowi właściciele nie potrafią sobie z tym poradzić.

Każdy pies kocha inaczej, nie mocniej, nie mniej, inaczej. Nie ma nic bardziej durnego niż stwierdzenie, ze kundel kocha mocniej.

Wszystkie merdające ogony i mokre nosy są warte miłości, ale nie nazywajmy egoistą kogoś kto chciałby mieć takiego psa jakiego potrzebuje. Nie popadajmy w paranoję, gdzie najpierw dyskryminujemy jedne psy, a później drugie, tylko ze względu na papierek lub jego brak. One mają to głęboko w nosie i powinniśmy brać z nich przykład. Równo nie znaczy z uprzywilejowaniem dla jednej strony, która zdaje się pokrzywdzona. Dajmy prawo robić innym to co chcą, o ile nie krzywdzą innych. Psiakom możemy pomagać na milion innych sposobów i całe mnóstwo posiadaczy rasowców to robi. Jednocześnie wielkie ukłony dla wszystkich adoptujących bo odmieniacie życia. Kochajmy się wszyscy i bądźmy rozważni w swych osądach. 

Reklamy

72 uwagi do wpisu “Mam rasowca- jestem gorsza?

  1. Spotykając się z takimi opiniami w internecie zastanawiam się, czy jak wzięłam już dwa psy ze schronu, w tym jedną ciężko chorą biedę bez szans, to czy zasługuję już na rasowca 😉
    Pozdrawiam serdecznie

    Polubienie

  2. Mi się trafiło adoptować psa z rodowodem (choć to dopiero później się okazało), więc chyba trafiłam los na loterii;)
    A tak serio, to zgadzam się z postem. Nie ważne skąd pies, ważne, że kochany i kupiony/przygarnięty świadomie. Jedynie pseudo to zło.

    Polubienie

  3. Maja

    Wg mnie zbyt małe kary są nakładane na barbarzyńców, którzy zapełniają schroniska bidulamiIch to należy piętnować z całą surowością a nie posiadaczy psów rasowych. Mądrze adoptuj, z głową. Jeśli będziesz kierował się tylko sercem a nie doświadczeniem, rozsądkiem, materialnym wsparciem i czasem, czasem to możesz spotkać się ze ścianą. Wymaga to dużej odwagi, dyscypliny. Spotkałam wielu adoptowiczów, adoptowiczek. Większość zalicza porażki za porażkami. Dla mnie byłaby to za wysoka poprzeczka . Cori to mój pierwszy wyśniony pies. Kupiłam go od hodowcy. Nie żałuję. Bardzo mi szkoda bidul ze schroniska. Dzieci umierających w Etiopii też mi szkoda. Ale czy dlatego jestem gorsza? Nie dajmy się zwariować.

    Polubienie

  4. Ja sama mam rasowca, z rodowodem. Mimo takich komentarzy nie uważam się za gorszą, ponieważ kupując psa z hodowli, z papierami, wiemy jacy byli jego przodkowie. Wiemy ile mniej więcej żyli i nie zdziwi nas zbytnio, że pies dożyje takiego wieku. Wiemy na co chorowali, i jesteśmy na to przygotowani, jakby miało się przytrafić naszemu psu. Biorąc psa z hodowli mamy pojęcie o tym, jaki nasz pies będzie miał charakter. Nie widzę w tym nic gorszego od adopcji mieszańca, o którym nie wiemy praktycznie nic.

    Polubione przez 1 osoba

  5. To ja chyba żyję w jakimś świecie tęczy, bo aż tak skrajne opinie (oprócz tego, że kundelki kochają mocniej) do mnie nie dotarły, ale z drugiej strony zawsze staram się uświadamiać ludzi, że rodowód to nie tylko papierek i co tak naprawdę się za nim kryje.
    A idąc tokiem rozumowania co poniektórych to ludzie nie powinni się rozmnażać tylko adoptować te bidy z domów dziecka 😉 Każdy ma wybór i jeśli jest on świadomy, a nie podąża za modą to nic nikomu do tego.

    Polubione przez 1 osoba

  6. Ostatnio przeglądając jakiekolwiek psie grupy, mam wrażenie, że posiadanie rasowego psa, a tymbardziej hodowli jest zbrodnią… Moja mama ma „hodowlę” jamników, tzn dwie suczki, matkę i córkę, plus ja mam również suczkę. I to jest właśnie hodowla. Miałyśmy do tej pory trzy razy szczeniaki, wszystkie trafiły do wspaniałych domów, naszym też żyje się bardzo dobrze. Spacerują, trenują, czasem jeżdżą na wystawy. I to jest właśnie normalna hodowla zarejestrowana w związku kynologicznym. To nie żadna fabryka pieniedzy! Co wazniejsze, 90% jamnikowych hodowli które znam tak właśnie działa. Oczywiście istnieją pseudo, ale nie jest tak, że „skoro istnieją pseudo nie kupujemy żadnych rasowych”…
    Bardzo przykro czyta się takie informacje od ludzi, którzy nie mają zielonego pojęcia o normalnych hodowlach.

    Polubione przez 1 osoba

  7. Meggie

    Mam psa, któremu ludzie często przypisują inne historie życiowe niż ta realna. Często muszę (chociaż o ile pytanie nie jest wprost, olewam zwykle temat i się nie tłumaczę) mówić, „nie, on nie jest ze schroniska to jest pies rasowy” i z zaciekawieniem obserwuję miny tych osób. Część osób nie słyszy mojej odpowiedzi i potem jak mijam ich w parku słyszę jak komuś mówią:”wiesz bo ten biedny piesek jest ze schroniska”. Prawda jest taka, że mój piesek nie jest zbyt biedny, ma wszystko czego mu potrzeba, jednak jego budowa nie wpisuje się w typ gruby=szczęśliwy i pewno dlatego też dopisana została do tego teoria, że jest ze schroniska. Gdy jednak rozmawiam z kimś kto słyszy moją odpowiedź często słyszę, ale jak można psa kupić skoro tyle biedactw czeka na dom w schronisku. A po takim pytaniu zaczyna się u mnie słowotok, zaczynający się od tego, że każdy pies fajny jest, a kończący na tym, że rozsądna hodowla to nie suczka rodząca co cieczkę tylko zaplanowany miot i hodowca, który jak tylko może dba o zdrowie swych psich pociech do końca ich lat.

    Polubione przez 1 osoba

  8. W

    Nikt nie dyskryminuje psów rasowych. Fakty są takie, że ludzie kupujący psy rasowe w 90% nie kierują się niczym szczególnym, nie mają konkretnucj wymagań. Nie mówię o sytuacji, gdzie ktoś jest od zawsze nastawiony na np. Psie zaprzęgi i kupuje psa pod ten sport. To jest ok, ale mało kto ma takie potrzeby. A czy nie jest hipokryzją uważnie, że kocha się psy i jednoczesne hodowanie ich przy takim współczynniku bezdomności?

    Polubienie

    1. Kinga Topolska

      A czy nie jest hipokryzją rodzenie dzieci gdy tyle jest ich w domach dziecka? I jeszcze tylko jedno gdy ktos kupuje psa w hodowli to hodowca raczej zapyta czy zna rasę i czy wie na co sie decyduje, takie psy rzadko wrają ale jeśli już to wlaśnie do hodowcy. A jak komuś nie wyjdzie adopcja bo pies ma trudny charakter czego „uprzejma” obsługa schronu nam nie powiedziała to psiak ląduje w lesie lub ponownie w schronie bo nic nie kosztował można się go pozbyć. To Właśnie jest hipokryzja !!

      Polubienie

    2. Anandani

      Najpierw mała dygresja… Corocznie z moimi sąsiadami wiosną zbieramy śmieci w lesie. Corocznie pojawia sie tyle samo śmieci – drobnych, jak wyrzucone po drodze puszki po piwie, opakowania po czipsach, potłuczone butelki i grubych, jak kontenery odpadów po remoncie domu. Tyle samo śmieci spławianych jest rzeką, zatrzymując się na brzegach, bobrowych tamach … Nigdy jeszcze nie udało nam się wygrać, bo problem raczej nie leży po stronie sprzątających a śmiecących 😦

      Podobnie uważam, że problemu istnienia schronisk dla zwierząt nie uda się zlikwidować przez wydaoptowanie wszystkich z nich. Bo problem leży po stronie tych, którzy bezkarnie mogą wyrzucić/przywiązać do drzewa/zakopać żywcem inną żywą istotę. Schroniska są pełne również psów rasówych.

      Myślę, że jedyne rozwiazania, które mogłyby zmniejszyć skalę psiej bezdomności to takie które:
      1. nie pozwalałyby pozbyć się psa = umożliwiały identyfikację właściciela (obowiązkowe czipowanie)
      2. nie pozwalałoby rozmnażać psów poza hodowlami (nie pseudo) = obowiązkowa sterylizacja suk? Ruszyła kampania z Panią Stanisławą Celińską ” ta ruda suka znowu w ciąży”, pod którą się podpisują obiema rękami http://www.kampaniespoleczne.pl/kampanie,3161,ta_ruda_suka_znowu_w_ciazy
      3. prawo, które skutecznie będzie egzekwowało powyższe

      Hodowle FCI to znacznie więcej niż ładne pieski. To świadoma selekcja reproduktorów – psów zrównoważonych, o prawidłowych charakterach, zdrowych, prawidłowo zsocjalizowanych. Pies to zwierze udomowione. To nie natura, ale my odpowiadamy za to jak ten gatunek żyje.

      Pozdrawiam wszyskich właścicieli psów, niezależnie od rodowodu 😉
      Właścicielka dwóch psów zaprzęgowych i adoptowanego dachowca

      Polubienie

  9. Upadek

    Nikt nie krytykuje piesków rasowych, to nie ich wina, że są rasowe i kochamy je tak samo. Ale, na litość boską, te argumenty, mające przedstawić KUPOWANIE psów w jaśniejszym świetle, są żenujące, abstrahując od tego, że właściwie za każdym razem powtarza Pani jeden argument. Widocznie nawet Pani nie może więcej ich znaleźć. Teraz to, co mnie najbardziej zabolało w tym tekście- tłumaczenie, że pieski ze schroniska nie każdemu podpasuja, że niektórym ludziom potrzebne są psy o określonych cechach charakteru itp. Kiedyś sama tak sobie tlumaczylam w głowie zachowanie ludzi kupujących psy, że, na przyklad, może mają dziecko i wiadomo, nie można ryzykować z niewiadomo jakim psem. Ale proszę się wybrać do schroniska-są tam psy PRZERÓŻNE, w opisach mają doskonale określone charaktery, są te dedykowane ludziom aktywnym, którzy chcą uprawiać sporty z psami, te, które można zostawić na cały dzień same w domu oraz w końcu te, które bez problemu mogą żyć z innymi czworonogami lub właśnie- z dziećmi. Wolontariusze i pracownicy schronisk nie chcą wciskać psów na siłę, oni również chcą, żeby adopcja psa była sprawą przemyślaną. Więc niestety, nie została Pani „rozgrzeszona” o co, sugerując się wstępem do tekstu, chodziło w tym”artykule”.

    Polubienie

    1. Cóż widocznie nie przeczytała Pani tekstu ze zrozumieniem. Nigdzie nie chciałam się rozgrzeszać, bo i nie mam z czego. Mnie bolą przytoczone teksty, które zdarzyło mi się przeczytać i mam prawo nie zgadzać się na nazywanie mnie snobem, bo chciałam takiego psa, a nie innego. Mało tego, cały akapit poświęciłam na to żeby napisać, że warto psy adoptować i podkreśliłam kilkukrotnie, że jest to wspaniała sprawa. Wiem, że w schroniskach są przeróżne psy, do różnych aktywności, ale do tego też się odniosłam, nie będę się powtarzać. Zupełnie nie miałam na celu gloryfikowanie psow kupionych. Cały czas powtarzam: „równowaga”. Dopóki nie krzywdzimy się nawzajem to dajmy robic każdemu co uważa za słuszne i nie obrażajmy się nawzajem

      Polubienie

    2. Ewa

      A co ze sportami, w których mogą brać udział tylko psy rasowe? Np. Dummy. Jak ktoś jest zainteresowany tą dyscypliną to co ma zrobić? I żeby nie było, obecnie mam psa adoptowanego ze schroniska, dzięki niemu poznałam świat kynologii, trenujemy różne sporty, ale poznałam również dummy i nie ukrywam, że mój kolejny pies to będzie lab i to z wyspecjalizowanej hodowli labów pracujących i nie zamierzam się z tego powodu czuć gorzej. Niech każdy sam decyduje co dla niego jest odpowiednie.

      Polubienie

      1. W

        Ilu ludzi wybiera psa ze względu na chcec uprawiania sportu dla typowo jednej rasy? 10%? Większość spokojnie znalazłaby psa dla siebie w schronisku

        Polubienie

      2. Majka

        Może po prostu komuś się bardziej podoba rasowy. I za co go winić? Jeśli chce zapewnić jakiemuś pieskowi wspaniałe życie, dlaczego nie może sobie wybrać jakiemu? Dlaczego nie może sugerować się określonym wyglądem i charakterem konkretnej rasy?
        MUSI psa ze schroniska, bo? Wiadomo, psy ze schroniska mają mniejsze szansę na znalezienie domku. Starsze i schorowane pieski jeszcze mniejsze. Czy jak ktoś weźnie szczeniaka ze schroniska to już jest gorszy?
        Czy dopiero jak kupi z hodowli? Wtedy nie kocha psów? Super będzie jeśli mu się spodoba jakiś adopciak, ale jeśli nie to co? Dlaczego rasowy pies nie zasługuje na równie wspaniały dom?

        Polubienie

    3. Kinga Topolska

      Proszę zdjąć różowe okulary!!! Piesek z adopcji polecany do dzieci okaleczył twarz 4 latka w pierwszym tygodniu przebywania w domu na 8 szwów. Okazało się że pies wybrał sobie mame dla siebie i jak tylko synek próbowal podejść rzucał się z zębami. I żeby nie było to nie wina psa!! Nawet nie schronu bo niby jak mieli sprawdzić takie coś u psa w boksie? Moje psy rodziły się w domu w ciągłym kontakcie z ludźmi z hodowcą 24/7 i można było po 9 tyg. powiedzieć który jak na co reaguje ale miały miłośćczłowieka i pełen wachlarz bodźców od momentu narodzin. U psa ze schronu to niemożliwe i zawsze będzie on „jajkiem z niespodzianką” może nie taką ale są różne niespodzianki.

      Polubienie

      1. zuza

        co za brednie! Kazdy pies moze zareagowac noespodziewanie. Mam w otoczeniu przyklad rasowca z renomowanej hodowli, ktory ugryzl w twarz dziecko. Pies to pies i w takich przypadkach to wina opiekuna, a nie tego, czy pies jest ze schroniska czy nie

        Polubienie

    4. Ewa

      Ja jestem zdania, że nie jest absolutnie możliwe sprawdzenie charakteru psa, jego predyspozycji czy problemów w schronisku. Część rzeczy wychodzi dopiero w domu, po pewnym czasie. Nie znam ani jednego schroniska, gdzie psy byłyby sprawdzane w domach tymczasowych, lub byłyby sprawdzane predyspozycje pod psie sporty. Jasne, że są psi sportowcy pochodzący ze schroniska, ba sama takiego mam! Ale kolejnego psa wzięłam już z hodowli z rodowodem – ciekawe dlaczego…

      Polubienie

      1. Kinga Topolska

        No ale nie każdy rozumie realia schroniskowego życia . Co ciekawe najmniej rozumieją je ci co twierdzą że tam bywają i pomagają. Np.Zuza twierdzi że brednie tylko zapomniała o szczególe że gdy rasowiec ugryzł dziecko to winny był własciciel co go źle wychował ale miał swiadomość jakiego ma psa a rodzina z podanego wyżej przykładu została wprowadzona w błąd przez pracownika schronu że pies kocha dzieci i nie przejawia agresji tylko hmmmm jak oni to w tym schronie sprawdzili? brak słów.

        Polubienie

    5. Eni

      Nikt nie potrzebuje nas rozgrzeszać, bo nie zrobiliśmy nic złego nabywając rasowego psa. Nie my rozmnażamy bezmyślnie psy, nie my je porzucamy i nie my olewamy swoje obowiązki.
      Za sytuację psów w schronisku proszę obwiniać właściwych ludzi, a nie tych, którzy z bardziej lub mniej egoistycznych pobudek nie chcą mieszańca.
      Tak jak ja nie zmuszam Pani do adoptowania dziecka z domu dziecka – bo one tam są i potrzebują domu, tak niech Pani nie nakłania na siłę do adopcji psów – to jest taka sama odpowiedzialność jak przy dziecku.

      Polubienie

  10. Ewa

    Podpisuję się rękami i nogami! Ze wszystkich stron uderza w nas hasło: nie kupuj, adoptuj! Szkoda, że nikt przy okazji nie mówi, z czym wiąże się adopcja, że często, wcale nie jest kolorowo. I tak, adoptowane kundelki czasem „kochają mocniej”, tylko mało kto ma świadomość, że to niezdrowy lęk separacyjny, a zwierzę poprostu cierpi.
    To temat rzeka, o którym można pisać i pisać, oby więcej takich rozsądnych tekstów!

    Polubienie

  11. W ogóle nie zgadzam się z tymi wywodami! Autor wrzucił wszystko do jednego worka i miesza ludziom w głowach, promując i usprawiedliwiając biznes- zakup i sprzedaż pseudohodowlanych zwierząt. PO PIERWSZE te wszystkie przytaczane „stereotypy” tak krzywdzące autora, tyczą się TYLKO I WYŁĄCZNIE psów rasowych produkowanych na masową skalę, dla zysku, poprzez cierpienie eksploatowanych do granic możliwości suczek z PSEUDOHODOWLI! Nikt nie zarzuca świadomie posiadania innym zwierząt rasowych, ale tych zgodnych z prawem, czyli z ZAREJESTROWANYCH hodowli, które muszą spełnic odpowiednie kryteria, by dana rasa miała swój właściwy charakter. Bzdurą jest również, że minęły czasy kupowania psów rasowych dla szpanu i kierując się modą. Chodzę regularnie raz w tygodniu od 8 lat do schroniska i wiem co mówię.Kilka lat temu porzucane były psy, które wychodziły z mody – dobermany, rotwailery, boksery. Teraz schronisko jest zawalane: labradorami, haskimi, amstafami. Owczarki niemieckie tzw.wilczury są „modne” w schronisku cały czas. I kto mnie przekona, że promowanie posiadania zwierząt wyglądających jak rasowe jest ok? Najgorzej mają w schroniskach wszystkie pieski wyprodukowane przez człowieka – uważającego się za Boga na ziemi – którym zabrano naturalną sierść, a wszczepiono włosy: ….bo mam alergię na zwierzęta… to go nie bierz!, bo potem gro takich psów trafia do brudnych boksów, ich sierść nieprzyzwyczajona do takich warunków wchłania wszystkie brudy, nie schnie, tworzy gruby koc, który nie pozwala oddychać sierści, a w schronie NIKT nie będzie żadnego psa pielęgnował! Najgorzej kiedy nadchodzą mrozy, a taki pies bez ochraniającego go podszerstka trzęsie się jak osika, bo przecież był stworzony po to, by nosić sweterki, a nie stać”na golasa” na mrozie. A ile psów z pseudohodowli rodzi się po to, by od razu trafić do schroniska, jako odpad hodowlany z którego nie wyłoniła się rasa? Ja mam właśnie suczkę z takiego miotu – miała być może labradorem, a może wyżłem. Cały miot 8 szczeniaków! trafił do schroniska w wieku 6 miesięcy! – po co ktoś trzymał tyle niechciane szczeniaki? Po to, by sprzedać i czekał czy wyjdzie z nich rasa czy nie. Nie wyszła, więc wszystkie w kartonie trafiły pod bramę schroniska – wychudzone i z nużycą sierści. A odpadów w pseudohodowlach jest więcej, niż tych rozmnażających się po wsiach, więc nie należy zwalać tylko na prostych ludzi, którzy od wieków nie szanują zwierząt. Teraz przeniosła się to nawet w większym wymiarze na ludzi „myślących”, tych z miasta, którzy muszą pokazać swoją pozycję i sprawić sobie pasujący do kożuszka kwiatek , który być może kiedyś wyląduje – z tymi wszystkimi właściwościami rasowym -i w brudnym i zimnym boksie. W swoim życiu widziałam mnóstwo rasowych zwierząt – wyprodukowanych na zamówienie i kupionych przez tych, którzy czekali na nich w kolejce! Niestety nie znam NIKOGO kto zrobiłby to z legalnie zarejestrowanej hodowli. I to jest sedno posiadania rasowych zwierząt! A kupowanie tych do uprawiania sportu, z zarejestrowanych miejsc jest nieliczne, że ZUPEŁNIE niewidoczne, wiec proszę nie wypowiadać się w kwestii, która właściwie Pana nie dotyczy – no chyba, że również posiada Pan rasowca z pseudohodowli, wtedy to już wszystkie ww. stwierdzenia jak najbardziej Pana dotykają i nie istnieją żadne argumenty na tym świecie, by się zgodzić z Pana wywodami. A tak na koniec. ludzie nie są Bogami, by w taki sposób ingerować w naturę, i tworzyć stworzenia wg swojego aktualnego widzimisię. Natura ma w sobie wszystko, co jest nam do życia potrzebne i nie ma najmniejszej potrzeby jej zmieniać, co często kończy się wielkimi tragediami. Natomiast zwierzęta nie są stworzone ani do pracy dla ludzi, ani do sportów i wygrywania zawodów, z których to jego opiekunowie mają jedynie profity – niech sami się pocą i zdobywają medale, a nie posługują się stworzeniami zależnymi od nich – panów świata. Więc nie mówmy, że to nie pycha i chęć władzy nad słabszymi stwarza takie zachcianki, przez które zwierzę zamiast żyć beztrosko obok swojego opiekuna, musi pracować na to, by mógł mieć dom. Do poczytania:
    http://wolontariuszkischroniskolegnica.blogspot.com/2017/02/z-pozdrowieniami-dla-entuzjastow.html
    http://wolontariuszkischroniskolegnica.blogspot.com/2017/01/zwierze-zbyt-czesto-znaczy-atwy-zysk.html

    Polubienie

    1. Jestem absolutnym przeciwnikiem pseudohodowli i proszę mi nie wmawiać, że do tego namawiam! Niestety spotykam się z tym co zacytowałam w odniesieniu do świadomego zakupu u prawdziwych hodowców i to uważam za niesprawiedliwe. Do reszty się nie odnoszę, bo jeśli na wstępie Pani założyła( nie wiem po czym), że popieram pseudohodowle to ja nie mam nic do dodania :/

      Polubienie

    2. Kinga Topolska

      Wg.Pani rozumowania należy natychmiast zamknąc wszystkie dyscypliny w których uczestniczą zwierzęta! Koniec z hippiką,koniec z psami asystującymi ,pasącymi lawinowymi policyjnymi a co niech sobie celnik sam wywącha narkotyki w bagarzu ! Tylko proszę jeszcze się łaskawie zastanowić co się stanie z tymi zwierzętami jak nagle przestaną być potrzebne? A co do jednego to się zgadzamy NIKT W SCHRONIE NIE PIELĘGNUJE ZWIERZĄT!!! choć jest to OBOWIĄZEK schroniska dbanie o dobrostan to też pielegnacja szaty i dobór takiego boksu w którym mały piesek nie zamarznia lub co gorsza nie zostanie zjedzony! Skad to wiem ? no cóż nie Pani jedna bywa w schronisku.

      Polubienie

  12. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Ale nie chodzi tyko o psy, na forum kocim tez jest dużo fanatyków rzucających się do gardła każdego kto choć wspomni ze ma psa rasowego . Moja kumpela miała tego dość i wpisała się z wszystkich grup na fb. Jest ona tez przykładem obalajacym argument: ” jak ktoś ma psa, kota rasowego to nic nie robi dla zwierząt w schronisku. Zbiórki na bezdomne zwierzęta , łapanie kotki na sterylizacje i robienie tego za własne zarobione pieniądze. Kotka z ulicy została w domu a pies rasowy mimo niewielkiego zadowolenia z tego faktu , przyzwyczaił się do kotki . O jak łatwo jest ludziom w Polsce zaglądać do czyjejś kieszeni. Ile wydała na psa , kota ? A Ty ile Ty wydałes na ten luksusowy samochód ? A ile Pani wydała na kosmetyki i sukienki ? Ja też jestem za równouprawnieniem. Każdy zwierzak zasługuje na miłość i uwagę. I ten rasowy i ze schroniska. I jeśli zwierzę zachoruje czy umrze będę przeżywać to tak samo, bez znaczenia będzie czy że schroniska czy rasowy. Jest takie powiedzenie: ” Nie sądzicie abyście nie byli sadzeni”.

    Polubione przez 1 osoba

  13. Bas

    Dobry,zrownowazony artykul Tak samo uwazam za kompletna bzdure zdanie :kundel kocha najbardziej! Kazdy moze kochac lub nie kochac.. To ze schroniskowiec ma delikatną psychike i lęk separacyjny to nie wyraz milosci tylko problem z izolacją- do leczenia.A wydaje mi sie ludzie błednie to uznają za przejaw milosci. Osobiscie psa ZADNEGO PSA NIE KUPIE dopoki beda w schroniskach psy,ale winny problemowi jest brak swiadomosci w kwestii koniecznej sterylizacji a nie hodowle ras. Co innego kwestia swiadomosci cierpienia psow w ogole, bo ktos chcial zeby psina zostala mama, bo kto inny nie dba o to gdzie pies sie wałęsa itd, a kto inny podąza za moda i kupuje buldozki,charciki,mopsiki etc.. I serio, w schorniskach rasowych psow tez nie brakuje. Takze mam wrazenie ze wielbiciele ras,jak to mowie unikatowych, mylą kompletnie problemy choc na pewno swiadomosc powszechonosci problemu psiej nędzy jest u noch wieksza, bo choć tez mam swoje ulubione rasy ktore mi sie podobaja nie mam na nie miejsca.. Pomagajac psom ktore juz sa na swiecie. Nie chce zwiekszac tez popytu na kolejne psy. Trudno na to przymknac oko po prostu, ale rozumiem ze kazdy ma prawo wybierac, kupic, czy adoptowac, tak samo jak rodzic dzieci, nie rodzic, adoptowac itd.

    Polubione przez 1 osoba

  14. Marta

    Jest jeszcze jedna sprawa. ALERGICY. Ja zawsze chciałam dać nowe życie pieskowi ze schroniska, ale mama uparła się na rasowca. W ostatnim czasie moja alergia się pogorszyła na tyle, że gdybym miała teraz sierściastego psa, to musiałabym się z nim rozstać, chyba bym tego nie przeżyła. Cieszę się, że 3 lata temu rodzice okazali się rozsądniejsi niż ja i nie podjęliśmy takiej decyzji. Teraz jestem szczęśliwa właścicielką papillona, który ma włosy i mnie nie uczyła. Oczywiście z hodowli, a nie pseudo. Gdyby nie było możliwości kupienia takiego psa, nie mogłabym spełnić swojego marzenia o czworonogu 🙂 I mnie żałuję, bo jest cudowna.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jest duża szansa, że nie uczulałby Cię również pies z sierścią. Nie istnieje rasa antyalergiczna, jeśli pod uwagę weźmiemy kwestię posiadania albo nie włosa, podszerstka czy czegokolwiek innego. Owszem, istnieje korelacja między wypadaniem sierści a roznoszeniem alergenów, które znajdują się w naskórku, a nie w sierści (sierść nie jest alergenem – to bardzo powszechny i niestety krzywdzący błąd), dlatego psy „z włosem”, czyli bez podszerstka oraz ze stale rosnącym, nie liniejącym włosem mogą minimalizować objawy alergii. ALE jednocześnie przebywanie stale z jednym psem sprawia, że uodparniamy swój organizm na podany mu alergen. Piszę to jako alergiczka i astmatyczka pod stałą opieką specjalisty pulmunologa. Mam alergię na kocią sierść, w moim rodzinnym domu pojawił się ok. 10 lat temu kot, dachowiec. Po pierwszych objawach alergii w ogóle mnie nie uczulała (nie licząc sytuacji bardzo stresowych, np u weta). Obecnie widuję ją kilkanaście dni w roku i w sezonie zimowym mnie uczula, w sezonie letnim – nie. Dodatkowo przez DT przewinęło się u nas sporo różnych psów, najsilniejszą reakcję miałam na pudla oraz na yorka i długowlosą kundelkę. Mój wiecznie liniejący pies z podszerstkiem w ogóle mnie nie uczula.

      Polubienie

  15. maruda

    Piszesz: „My- posiadacze rasowców nie jesteśmy winni tym psiakom w schroniskach. ”
    Ja też nie jestem temu winna. Mam 3 adoptowane wielorasowce.
    I nie odwracam głowy, bo to nie mój problem.
    Acha, pierwszego miałam czempiona z taaaakim rodowodem.

    Polubienie

    1. ale ja nie odwracam głowy. Widzę ten problem, ale to nie ja jestem jego źródłem, tylko bezmyślne pseudo, nieodpowiedzialni właściciele i zwyrodnialcy. Przecież można pomagać psiakom w schronisku na wiele innych sposobów.

      Polubienie

  16. Ela

    Miałam dwa psy, żyły po kilkanaście lat. Teraz jest kolejny, 3 lata. Żaden z nich nie był z prawdziwej hodowli, każdy jednak był z domu. Pierwszy 50% pinczer miniaturowy, bo matka „zgrzeszyła”, drugi rasowy pekińczyk. Pierwsze dwa od znajomych lub znajomych znajomych. Trzeci mieszaniec 50% pekińczyk 50% japoński chin – nie wiem co właścicielce matki przyszło do głowy. Znowu szukaliśmy pekińczyka, wybrałam w Internecie i zakochaliśmy się w szczeniaku ze zdjęcia. Okazało się, że jest mieszańcem, ale i tak kupiliśmy go. Wyrósł z niego straszny łobuz. Każdy z tych psów był ładny i w miarę ułożony, bezproblemowy, bo pochodziły z domów, od zwykłych domowych psów, zwykłych domowych właścicieli.

    Ale nigdy nie wzięłabym psa ze schroniska, bo po pierwsze, najczęściej wyglądają jak menele, po drugie znam trochę psów ze schronisk wziętych przez różnych znajomych – każdy z nich ma jakieś problemy „psychiczne”, behawioralne, itd. Nigdy w życiu nie wezmę psa ze schroniska, po co mi dodatkowe problemy w domu? Wolę psa z domu, ew. hodowli, rasowego lub mieszańca – pół-rasowca, wychowanego i wyprzytulanego od maleńkiego. I tak, mam rasy, które preferuje (niejedna). Kundle z hodowli nie należą do tej grupy. Naprawdę jest mi ich szkoda, ale nie wezmę.

    Polubienie

      1. Ela

        To był skrót myślowy. Chodziło mi o przypadek, kiedy pies rasowy „wpadnie”, a miałam szczeniaka po takie wpadce (dawno, jeszcze jako dziecko). Te psy w większości przynajmniej są ładne, bardzo przypominają rasę „wyjściową”, no i są z domu. Tym bardzo się różnią od psów „menelowatych”, których sporo jest w schroniskach i trochę w niektórych domach, właśnie ze schronisk. Takich nie chcę. Proste.

        Naprawdę, z całym moim współczuciem d psów ze schronisk, to „nie kupuj, weź ze schroniska” przypomina mi [na szczęście] nieistniejące hasło: „nie ródź dzieci, zaadaptuj jakieś z domu dziecka” lub „nie szukaj męża/żony, weź do domu menela”, bo zasługują na lepszy los.

        Nie. Zaadaptować dziecko można kiedy nie ma własnych dzieci, lub dodatkowo w pewnych, bardzo rzadkich przypadkach; menela do domu nie wezmę, psa ze schroniska też.

        Sorry.

        I nie czepiać się słów! 🙂

        Polubienie

  17. Kasia

    Widząc niektóre wpisy uważam, że szkoły powinny kłaść większy nacisk na naukę czytania ze zrozumieniem. Adoptowałam kiedyś psa ze schroniska, był nieprzewidywalny i delikatnie mówiąc trudny. Mając dzieci kupiłam psa rasowego, z dobrej legalnej hodowli. Chciałam by miał pewne określone cechy – był łagodny, towarzyski , energiczny i nie za duży. Chciałam wiedzieć , że dzieci będą z nim bezpieczne. Co ważniejsze kupując psa z dobrej hodowli zwiększyłam szanse na to , że będzie zdrowy. Pies ze schroniska nie jest dla każdego. Nie przyczyniłam się do bezdomności , gdyż swojego psa pilnuje , nie rozmnażam bezmyślne. Wpłacam pieniądze na ratowanie różnych bid. Łatwo jest pisać opinie w internecie , trudniej zrobić coś dla tych zwierząt .

    Polubienie

  18. Ewa

    Popadanie w skrajność jest złe, oczywiście.
    Ale prawdą jest, że zdeterminowana osoba znajdzie idealnego psa i w schronisku. Takiego z zacięciem sportowym, strózującym, terapeutycznym bądź tropowym. Nikt nie powiedział, że to jest łatwe. Znam wiele schroniskowców, które w agility i rally-o czy obedience dorównują poziomem rasowom.
    Po prostu z hodowli psa jest wziąć łatwiej.
    To, ze pies ze schroniska to pies zawsze problemowy jest takim samym mitem jak to, że pies z hodowli jest bezproblemowy 😉

    Temat wałkowany stale. I stale budzący emocje. To się nie zmieni.

    Polubienie

    1. pewnie, że zdeterminowana osoba znajdzie takiego psa. Mamy kilka kundelków z mega osiągnięciami sportowymi. Ja tylko chciałam zauważyć, że niepotrzebnie tak bardzo broniąc kundelków, część ludzi obraża te rasowe psy. A wszystkie są super 🙂

      Polubienie

  19. Olga

    Ja sama adoptowałam psa ze schroniska, ale kocham psy w typie bull i wiem, że prędzej czy później takiego też będę mieć 🙂 Proszę jednak pamiętać, że jest wiele fundacji, które wydają do adopcji psy w typie rasy albo te bez rodowodów. Wiadomo, że to wiąże się z odpuszczeniem sobie wyjazdów na wystawy jeśli nie mamy papierów, oraz szansę na niespodzianki, bo pies może być „po przejściach”. Jednak gdy spotykam kogoś kto chce np. bordera (niekoniecznie od szczeniaka) to podsyłam do „SOS Borderom”, w typie bull „AST”, dogi „Stowarzyszenie Dogi Adopcje” i dużo dużo więcej. I tak, te psy nie będą zawsze nazwijmy to ‚idealnymi’ psami jak te z cudownych hodowli (które szanuje i podziwiam), ale jest wielu ludzi, którzy patrzą (stety – niestety) na wygląd i tutaj mają możliwość pomóc i mieć psa takiego jakiego chcą 🙂 Pozdrawiam 🙂 Więcej takich wpisów ❤

    Polubienie

    1. Po przeanalizowaniu wszelkich odpowiedzi, zdałam sobie sprawę, że zapomniałam wspomnieć, o adopcji psów „w typie” czy z fundacji, bo zwyczajnie uznałam to za oczywistość, a powinnam wspomnieć. Oczywiście racja, gdy znajdziemy takiego psa i jesteśmy w stanie podołać jego wychowaniu to świetna sprawa taka adopcja 🙂 pozdrawiam ❤️

      Polubienie

  20. Ewa

    Tak, najważniejsze to umieć kochać i szanować te czworonożne istoty. W tym względzie mam duże doświadczenie:). Dotąd zawsze mieliśmy psa, lub ich wielość 🙂 z rodowodem, różne rasy, zależnie od potrzeby miłości. Od czterech lat mamy tylko psa w typie podhalana ze schwroniska.. nie widzę róznicy w ilości oczekiwanej miłości i okazywanej miłości! poza problemami, które nie były do końca do przewidzenia, ma też potrzeby, nawyki i kocha tak jak tamte: całym sercem! Kochajmy i my i nie dajmy się klasyfikować na „leprzych i gorszych” z tytułu „jakości” rasy czy nierasy! Byle im z nami było dobrze a my bylibyśmy odpowiedzialni za to partnerstwo! Pozdrawiam Wszystkich Psiarzy!!!!!

    Polubienie

  21. Szczerze powiedziawszy pierwszy raz się spotkałam z czymś takim, jak nienawiść w stronę właścicieli psów rasowych. Zazwyczaj natykałam się na pomrukiwania w stylu ‚adoptuj możesz dać nowy dom’, ‚bierz psa ze schroniska’ ale kończyło się na tym gdy świadomy przyszły właściciel wysłużył się argumentami dlaczego chce takiego a nie innego psa. I była cisza. Nigdy nie spotkałam się z takim jadem jaki znalazł się w tym poście. I chyba dobrze, bo bym z chęcią zafundowała ludziom kulki w łeb na twoim miejscu 😀

    Za to wydaje mi się, że szala już dłuższy czas trzyma się na tym, że to właściciele psów rodowodowych mają najwięcej do powiedzenia w kwestii obarczania innych właścicieli psów no nie ukrywajmy bez rodowodu, czy z związku „Mruczka i Burka”. O ile rozmowa by przebiegała w kulturalny i spokojny sposób to nie miałabym z tym problemów, przecież nie każdy właściciel psa z pseudo brał świadomie. O tyle, właściciele rodowodowych chyba nie umieją tego pojąć. I tak drodzy państwo rozpętuje się gónoburza o rozmiarze którego świat nie widział. W ten właśnie sposób mam prawdziwą ‚wyje*bkę’ na każdego właściciela psa z rodowodem. Głupio tak wrzucać wszystkich do jednego worka, ale jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Brak szacunku = brak szacunku. Kompletną szalę goryczy przelał się moment, w kórym gdzieś na grupie/forum wyczytałam komentarz:
    „…nie wypowiadaj się na ten temat bo z tego co wiem masz psa z pseudohodowli, nie ma rodowodu. więc pewnie się nie znasz na tym co piszesz.”
    tak mi właśnie wszystko opadło, witki, ramiona… cokolwiek. Mało tego. Kobieta notabene właścicielka psa z pseudo wypowiadała się w naprawdę kulturalny sposób i wiedziała o czym pisze. Natomiast Pani Właściciel Rodowodowego Psa uzbierała ok dwudziesto odobowe poparcie pod swoim komentarzem.
    „Rasizm” panuje też u właścicieli. Temu tematu warto by było się przyjżeć.

    Każdemu psu można pomóc nie tylko w sposób zabrania go ze schroniska czy fundacji. Trzeba tylko o tym wiedzieć i umiejętnie się do tej pomocy zabrać.
    Post bardzo ciekawe z chęcią go przeczytałam i dowiedziałam się czegoś nowego jak właściciele psów rasowych są obwiniani za wszystko. Szczerze wam współczuję :p

    Polubienie

  22. Sylwia&Alvin

    Zgadzam się z tym postem w 100% 🙂 szkoda tylko, że niektórzy nie potrafią czytać ze zrozumieniem i wciskają wszystkich do jednego worka
    Pozdrawiam Was serdecznie i zostaję z Wami na dłużej 😉

    Polubienie

  23. Ivone

    No, niestety, nie przekonał mnie ten wywód.
    Razi już samo założenie, że my, schroniskowcy, mamy coś przeciwko psom rasowym.
    To niesprawiedliwe! Żaden pies nie jest winien tego, jak wygląda, więc głupio byłoby któregoś z nich z powodu wyglądu z góry przekreślać.
    Za to każdy pies zasługuje na odpowiednie dla siebie warunki do życia. Zapewnić je mogą tylko właściciele, ale ci często są lekkomyślni, głupi i podli.

    Bo jak ocenić kogoś, kto kupuje myśliwskiego beagle do domu bez ogrodzenia? I trzyma go na łańcuchu lub w domu w klatce?
    Jak ocenić kogoś, kto psa pasterskiego kupuje do miasta? I odbiera mu to wszystko, do czego rasa przez wiele lat była tworzona? Sfrustrowany owczarek, mający do zaganiania jedynie roztocza i sąsiadów, wkrótce da tym drugim popalić.
    A jak podsumować tego, kto huskiego trzyma w bloku na 3. piętrze przy kaloryferze?
    A tego, kto nie wypuszcza westa na podwórko, bo się ubrudzi???
    Znam z autopsji te wszystkie przypadki… Pisać dalej??? Nie warto…
    We wszystkich wymienionych przypadkach prawda wyglądała tak, że wybór padał na psa ładnego na obrazku i, najczęściej, niewielkiego wzrostem… bo „mały pies to mały kłopot”. A charakterystykę rasy przeczytało się na stronie hodowcy, który ma do sprzedania miot!
    Wszystkie te osoby twierdzą, że wybór rasy był słuszny i żaden pies ze schroniska nie spełniłby wygórowanych oczekiwań! Ha, ha, ha…
    A ich pies wygrał los na loterii, że trafił, gdzie trafił… Zero samokrytycyzmu i próby dostrzeżenia i zaspokojenia potrzeb psa. Snobizm, kompleksy, żenada.

    Szkoda, że ludzie są leniwi i nie pofatygują się do schroniska, żeby poznać tam różne psy w ciągu kilku pobytów i dobrze wybrać sobie towarzysza na wiele lat życia.
    Nam jest po prostu przykro, że tyle cudownych psów gaśnie za kratami, a ludzie zamawiają sobie szczeniaki w hodowlach… Na domiar złego często nie mając pojęcia o wychowaniu szczeniaka 😦

    Polubienie

    1. Sama Pani pisze, że „żaden pies nie jest winien tego jak wygląda”. I dokładnie to miałam na myśli w całym wpisie. Być może Pani należy do tego grona, które to rozumie, ale mnóstwo osób ocenia psy rasowe i mówi dokładnie to co zacytowałam wyżej. Ja sobie tego z palca nie wyssałam, zresztą jak widać w komentarzach nie jestem sama :/ Co do drugiej części nie chciałabym wdawać się w kłótnie, bo nie na ten temat jest wpis. Niestety powiela Pani mnóstwo mitów związanych z braniem psów do miasta. Znam ogromne ilości psów pasterskich mieszkających w blokach, będących przeszczęśliwymi, bo ich właściciele znając ich wymagania pracują z nimi. Mało tego. Ja mieszkam w bloku, a mój pies pasterski ma zapewnione w życiu mnóstwo atrakcji, a w domu po prostu sobie śpi, przez większość czasu. Ogród nie czyni psa szczęśliwym. Znam ludzi z huskim w bloku, który przemierza wiele kilometrów, a w domu śpi i ma w nosie piętro, na którym mieszka. Z pewnością lepsze to niż siedzenie całe życie na wieeeelkim podwórku. Znam westa, który po każdym spacerze wracał cały brudny i nikt nie płakał i znam dwa posokowce w bloku, które co weekend biegają po lasach. Nie uogólniajmy serio, bo ja widać obie znamy zupełnie skrajne przypadki i każda z nas ma rację. Po prostu, dopóki ktoś nie krzywdzi zwierząt i spełnia ich wymagania, to niech nie ma to dla nikogo znaczenia czy ma rasowca czy kundelka.

      Polubienie

    2. Szczypiora

      Jeśli ktoś bierze psa z porządnej hodowli ZKWP, to raczej mała szansa, że nie będzie miał pojęcia o wychowaniu szczeniaka, bo hodowca wszystko mu przekaże. Znam wielu hodowców i ogromna większość z nich to odpowiedzialni ludzie, którym zależy na tym, żeby ich psy trafiły do właściwych domów i miały zapewnione optymalne warunki. Co innego pseudo, także to legalne.

      Polubienie

    3. Kinga Topolska

      straszne bzdury Pani pisze próbując nam wmówi c że sie pani zna 🙂 Ot choćby beagle cała PAni wiedza to to że pies myśliwski cała reszta do kosza! Beagle nie potrzebuje ogrodzenia tylko pracy z człowiekiem. Nie wzbudza mojego zaufania kupujący który na dzieńdobry ogłasza że ma dom z ogrodem bo beagle to nie krasnal ogrodowy i nawet w największym ogrodzie będzie nieszczęsliwy jeśli jego świat ograniczymy tylko do ogrodu. Wolę ludzi którzy biora psa do mieszkania w bloku choć sama polecam im zakup klatki dla psa -pozwala uniknąć zniszczeń i ujmuje psu stresu bo pozostawiany w klatce od małego beagle traktuje ją jak swoje miejsce i chętnie w niej przebywa! Ale zeby to wiedziec trzeba sie postarać poczytać porozmawiać z hodowcą a po co jak można iść do schronu i wrócić z piękna podróbką beaglektórą puścimy na ogród i z głowy 😦 I jeszcze jedno kupno szczeniaka z dobrej hodowli nie jest takie łatwe jak sie Pani wydaje za to łatwe jest jego wychowanie bo hodowcy zależy by pies miał dobre życie więc zawsze stara się pomagać jak tylko jest o tpo poproszony czego od schronu już raczej ciężko się doprosić.Co do innych ras tez rozminęła sie PAni z prawdą ale może ten przykład coś Pani podpowie .;)

      Polubienie

  24. Hodowla polega na doprowadzeniu suki do ciąży (o techniki zapytajcie hodowców) a następnie gdy trafi się kupiec na odebraniu jej dzieci i sprzedaniu ich. Jest powoływaniem do życia istot na handel, dla własnego zysku. Kupowanie psów rasowych jest udziałem w tym procederze i jego siłą napędową. Jest dokładnie tym samym co kupowanie futer dla hodowli lisów, jogurtów dla hodowli krów i szynki dla hodowli świń.

    Polubienie

  25. Snob, burżujski rasowy jest będę ;)

    Mam aktualnie drugiego w życiu psa i tak samo jak poprzedni jest z hodowli FCI. Czy jest to przejaw snobizmu? Nigdy do tego w ten sposób nie podchodziłem. Ale każdy ma prawo do inwestowania swoich pieniędzy tak jak ma ochotę. Jedni kupują Dacie inni wolą Mercedesa. Jeśli ich stać to w czym problem? Rasę psa wybierałem rok. Potem 2 lata jeździłem na wystawy, rozmawiałem z hodowcami, dzwoniłem, pisałem, czytałem. Została wybrana hodowla która nam najbardziej pasowala, tak się złożyło że ze szczeniakiem wyboru wielkiego nie mielismy ale nasz bardzo nam się podobał. Pomijając sama kwestie zakupu która już pokazuje że żeby mieć psa trzeba zarabiać i być odpowiedzialnym dodam że dobra karma dla pieska kosztuje tyle co miesięczne wyżywienie dziecka na stołówce. Nie wspominam oczywiście o dodatkowych przysmakach, kosmetykach, higienie, zabawkach, opiece weterynaryjnej, i całej masie innych wydatków. Mam cały czas kontakt z hodowla, zawsze mogę zadzwonić dopytać co zrobić albo o czym może świadczyć jakieś zachowanie, objawy itd. Do tego mam psa o cechach charakteru i predyspozycjach na których mi zależało. No i kończąc mam psa o dokładnie takim wyglądzie na jakim mi zależało. Jest piękny, bardzo mądry i niesamowicie oddany. Jak słyszę ze kundel kocha najmocniej to mnie śmiech pusty ogarnia. Pokazał bym wam jak wygląda pies bezgranicznie wpatrzony w człowieka – co zabawne wynika to w dużej mierze ze wzorca rasy. 9 na 10 dokładnie tak się zachowuje. Jeśli ktoś chce się wiązać na kilka-kilkanaście lat z psem który będąc już w domu może zachowywać się kompletnie inaczej niż w schronisku to jego sprawa. Nie zamierzam się nikomu tlumaczyc z tego ze jestem dorosłym odpowiedzialnym człowiekiem i posiadam pięknego psa z metryka 🙂

    Polubienie

  26. Szczypiora

    Czy nie daje do myślenia fakt, że do schronisk ekstremalnie rzadko trafiają psy z rodowodem ZKwP? Dlaczego? Bo, po pierwsze, odpowiedzialny hodowca nigdy na to nie pozwoli – jeśli z jakiegoś powodu pies ma zostać oddany przez właścicieli, to hodowca go przejmuje i szuka nowego domu, ewentualnie zostawia u siebie. Po drugie, prawda jest taka, że większość ludzi kupujących psa z hodowli musi dobrze tę decyzję przemyśleć i przekalkulować, to raczej nie jest chwilowy kaprys, bo koszty są duże a hodowca stara się sprawdzić, czy dom jest odpowiedni. Po trzecie, jeśli nawet się zdarzy, że pies rodowodowy trafia do adopcji, to zawsze jest masa chętnych. Naprawdę, to nie opiekunowi ani hodowcy psów rasowych są winni temu, że w schroniskach jest tyle psów. Jest winne społeczne przyzwolenie na bezmyślne rozmnażanie i porzucanie psów, złe przepisy, pseudohodowle. Brutalna prawda jest taka, że wielu ludzi jeśli za coś nie zapłaci, to tego nie szanuje.

    Polubienie

  27. Miećka

    No nie wierzę, mam psy rasowe które śpią że mną w łóżku i nie dlatego je mam bo jestem snobem, ale dlatego, że kocham tę rasę i w żaden sposób nie czuje się odpowiedzialna za psy w schroniskach, których bardzo mi szkoda, ale ja nie przyczyniła się w żaden sposób do tego, że tam są i nikt nie będzie mi narzucał czy mam sobie kupić psa, czy adoptować, jest to mój i tylko mój wybór.

    Polubienie

  28. Beata M

    Jedyny komentarz jaki mi się nasuwa to taki, że fanatyzm w każdej dziedzinie życia jest szkodliwy. Odsądzanie od czci i wiary osób chcących posiadać takiego lub innego psa jest właśnie przejawem fanatyzmu, takim samym jak głoszenie, że któraś religia jest najlepsza i jedyna czy poglądy polityczne o pewnym zabarwieniu są jedynie słuszne.

    Polubienie

  29. Popieram w 100% Sam spotkałem się z krytyką na wiadomość, że kupuję bokserka, a nie biorę pieska ze schroniska, a do pełnej degustacji doprowadziłem, gdy powiedziałem, że jestem skłonny wydać ileśtam kasy więcej, żeby mieć pewność że hodowca jest pewny i odpowiedzialny :). Wydaje mi się, że najważniejsze jest to żeby sprawa posiadania pieska, nieważne jakiej rasy/nie-rasy, czy od hodowcy czy ze schroniska była bardzo dobrze przemyślana, ze zrozumieniem czego się chce/wymaga i bycia potem konsekwentnym.
    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

  30. Lena z owczarkidwa

    O matko, ten temat jest wciąż żywy? Fascynujące.
    Osobiście uważam, że jeśli ktoś ma ochotę na pieska red merle z takim a nie innym układem łatek, to ma święte prawo takiego szukać, o ile jest w stanie zapewnić mu dobre życie i tyle.

    Strasznie krótkowzroczne jest myślenie, że adopcje rozwiążą problem psów za kratami. Nie. Nawet, gdyby opróżnić wszystkie schroniska, w ciągu roku sytuacja znów osiągnęłaby niepokojący rozmach. Te psy wciąż będą tam trafiać, bo ludzie biorą je bezmyślnie, za darmoszkę, nie kastrują, nie pilnują i ogólnie prezentują odpowiedzialność przy której niejeden trzylatek by ich zawstydził. Jakim cudem psy rasowe (z hodowli ZKWP) to marginalny odsetek psów w schronie? A no z takiej, ze jak musisz sobie na tego pieska kilka tysiączków odłożyć, to zwykle uruchamiasz myślenie. I nie wypierdzielisz takiej kasy, jeśli rzeczywiście tego psa nie chcesz.

    Masę czasu byłam wolontariuszką w schronisku, z którego wzięłam swojego pierwszego psa i pilnie szukałam drugiego. Przez moje ręce przewinęło się ich spokojnie z kilkadziesiąt. ŻADEN nie spełnił moich oczekiwań na tyle, żeby stać się psem nr 2 – tego wzięłam z hodowli na drugim końcu Polski. I jest OLBRZYMIA szansa, że każdy kolejny również będzie pochodził ze SPRAWDZONEJ hodowli, z PRZEMYŚLANEGO krycia, po rodzicach, których charakter i predyspozycje MI odpowiadają. Bo, uwaga, uwaga – nie mam żadnego obowiązku mieć psa. Przeze mnie żaden pies do schroniska nie trafił i nie zaciągnęłam wobec tych zwierząt żadnych zobowiązań. To, że go mam wynika wyłącznie z mojego chcenia – to moja pasja. Mój mąż na przykład też nie musi wydawać tylu pieniędzy na żeglarstwo – robi to, bo to jego pasja i nikt nie ma prawa rozliczać go z tego, bo w końcu mógłby oddać te pieniądze na biedne dzieci.

    Chcecie pomagać – pomagajcie. Edukujcie, bo to głupi, cwani, skąpi ludzie są odpowiedzialni za ogrom bezdomności. Narzucając adopcję ludziom, którzy szukają psa rasowego – z DOWOLNEGO POWODU – nikomu nie pomagacie.

    Polubienie

  31. Ja od zawsze mam adoptowane psy ale przyjaźnimy się z mądrymi właścicielami i ich psami bez względu na to czy są rasowe czy nierasowe, najważniejszy jest „rasowy” właściciel – mądry i kochający swojego/ swoje psy, bo to od właściciela wszystko zależy. Ja mam to szczęście że trafiam na fantastycznych ludzi w miejscach, gdzie bywam najczęściej ze swoim rasowym owczarkiem greckim uratowanym przez fantastycznych ludzi.

    Polubienie

  32. Beata

    Zgadzam się z Pani przemyśleniami właściwie w 100%, sama mam wprawdzie 13 mikropsiaków adoptowanych ze schronisk lub wykupionych od polskich „farmerów”, ale zawsze marzyłam o rasowym husky – nie jest mi to najwyraźniej sądzone, ale z dużą przyjemnością czytuję fp dotyczące tej rasy.

    Polubienie

    1. Huskich sporo można znaleźć w fundacjach i schroniskach i to na 100% rasowych – mój Loki taki jest:)
      Choć rozumiem, że ktoś może chcieć psa od szczeniaka, wtedy jednak hodowla – byle dobra i legalna:)

      Polubienie

  33. Pingback: Podsumowanie roku 2017 i wstęp do projektu 62 – VUK VUK

  34. Pingback: #1 Weekend na kanapie - rozepnij guzik w spodniach i zrelaksuj się - Zaciesz.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s