Wypad w las

Dzisiaj zaliczyliśmy pierwszy, dłuższy wypad do lasu. Odwiedziliśmy rezerwat przyrody  Śnieżycowy Jar. Fajne miejsce na, ale główna atrakcja tego miejsca pojawia się tam raz do roku na około dwa tygodnie, co oznacza, mnóstwo ludzi w jednym miejscu i jednym czasie. Trudno się dobrze nacieszyć widokiem kwiecistego dywanu przepychając się wąską ścieżką i blokując cały ruch, zatrzymując się choć na chwilę. Ilość spacerowiczów jest oczywiście normalna w takiej sytuacji. Postanowiliśmy jednak wydłużyć sobie wędrówkę żeby faktycznie nacieszyć się czasem spędzonym ze sobą, z psem i naturą. Czytaj dalej „Wypad w las”

Reklamy

Kim jesteśmy?

Czyli jak to właściwie się zaczęło.

Vuko czyli DAWN SKY Ścigając Wiatr to border collie. Futrzasta kulka, pełna energii, radości i głupich pomysłów. Jest to szczeniak, który wszystko musi zbadać i sprawdzić. Wtyka nos w każdą dziurę, a do obcych wchodzi jak do siebie. Ta ciekawość świata, to była pierwsza cecha, która zwróciła moją uwagę, jeszcze gdy oglądaliśmy go w hodowli. Zaraz po wypuszczeniu z kojca, znikał gdzieś za doniczkami sprawdzając sobie tylko znane rzeczy. O sobie nie mam co się rozpisywać. Jeśli ktoś tu trafi to na pewno nie po to żeby czytać o człowieku:) Nie jestem psim ekspertem. Zamarzyłam, aby w moim domu zamieszkał pies, z którym będę mogła zdobywać świat. Przyjaciel, którego wpakuję do samochodu i zabiorę na wyprawę w nieznane. Chciałam też z psem pracować, wspólnie ćwiczyć i biegać po trawie. Większość życia, gdy myślałam o psie, którego będę mieć już  poza domem rodzinnym i z którym tak naprawdę wejdę w życie, w głowie pojawiał się owczarek niemiecki. Do czasu aż poznałam i zobaczyłam przy pracy bordera. To jak dobrze prowadzony skupia się na człowieku, na działaniu. To jak czuje i wyprzedza myśli. Od razu wzięłam się za czytanie. WSZYSTKIEGO. Internet przeryłam wzdłuż i wszerz. Oczywiście natrafiłam na tysiące słów, które odradzają tę rasę, wszystkim oprócz bezrobotnych, lub psich trenerów. Ale zawzięłam się, przeanalizowałam za i przeciw. Zastanowiłam się czy podołam i ostatecznie klamka zapadła. Zaczęło się odkładanie pieniędzy do słoika i poszukiwania hodowli 🙂 W poszukiwaniu szczeniaka przywiało mnie z Poznania, aż do Częstochowy. Mama RONJA Rubinove Srdce „Flawi” i ojciec Astra FINN McCOOL „Finn” to piękne i utalentowane psy. Zresztą spodobała mi się myśl, którą kierowano się przy tym miocie. Połączenie pro-ludzkiej, spokojniejszej Flawi i totalnego, sportowego wariata Finna w założeniu miało dać psiaki z zacięciem do sportu, a jednocześnie takie, którym podołają początkujący borderowcy. Jestem bardzo wdzięczna za zaufanie, którym obdarzyła mnie Kaja Chudalewska powierzając mi Vuko. Jestem miło zaskoczona tym jak pomocna i życzliwa jest cała nasza rodzina borderowa i nie mogę doczekać się przyszłych grupowych spotkań. W dużym skrócie, tak to wygląda. Miesiąc temu trafił do mnie świetny pies, od świetnych ludzi. Razem czeka nas mnóstwo nauki i przygód i to własnie o tym będę tu pisać. Kilka słów wylanych co jakiś czas z radościami i pytaniami, kogoś kto dopiero się tego wszystkiego uczy. Zaczynamy przygodę

 

„Witaj przyjacielu”

Tymi słowami powitałam go, gdy pierwszy raz wzięłam go na ręce i tymi słowami witam się też tutaj. Po tym nowym członku rodziny spodziewałam się wielu rzeczy. Jednak on postanowił zrobić wszystko zupełnie po swojemu. Zgodziliśmy się w jednej kwestii. Wszystko co znałam dotąd wygląda inaczej i obróciło się do góry nogami. Przygoda, którą zaczynamy pełna jest poszukiwań. On bezustannie pyta mnie co ma robić, co mu wolno, gdzie jeszcze może zajrzeć. Ja słucham uważnie co do mnie mówi i równie często pytam siebie, czy prowadzę go w dobrym kierunku? Chciałabym rzucić w eter nasze wspólne pytania, radości i wszystkie przeżywane przygody. Poznajcie Vuko 🙂

cropped-cropped-cropped-blog11.jpg